Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bloki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bloki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 stycznia 2014

Kurs 忍び cz. VII



Broń wykonana z drewna towarzyszy człowiekowi od jego prapoczątków. Wrodzona kreatywność umożliwiła mu wykorzystanie dostępnego powszechnie surowca (patyki, gałęzie różnego kształtu, wielkości) do wyrobu przedmiotów pomagających w uśmiercaniu mniej rozwiniętych zwierząt (u niektórych gatunków małp również zaobserwowano mechanizm produkcji, eksploatacji narzędzi). Wraz z rozwojem cywilizacyjnym narodziła się potrzeba eliminowania z otoczenia innych ludzi, przekształcając broń myśliwską w konwencjonalną (u zwierząt nie występują podobne zachowania – niekiedy brutalne, krwawe walki toczone są bez użycia jakiejkolwiek broni).

Wojownicy ninja nie dbali o konwenanse pokroju honoru (dla nich najwyższą wartością było własne życie i to właśnie je usilnie starali się chronić). Wykonany z drewna oręż nie wygląda może imponująco w porównaniu z lśniącym ostrzem samurajskiej szabli [ (wym. „katany”)], ale całkowicie spełnia swoje zadanie. Jakie funkcje musi spełniać broń?

1.  Wydłużenie zasięgu ataku (wystarczy dodatkowe kilka cm, aby dosięgnąć odsuwającego się wroga – idea ta kultywowana jest od wieków począwszy od zwykłych drewnianych gałęzi, poprzez łuki, kusze, aż po współczesne karabiny snajperskie o zasięgu kilku km).
2.  Wzmocnienie siły ataku (zmniejszenie powierzchni zadającej cios skutkuje spotęgowaniem jego efektów, chroniąc jednocześnie użytkownika przed potencjalnymi urazami).
3.         Zasianie w umyśle przeciwnika strachu (efekt psychologiczny, jaki zapewnia sam fakt posiadania broni, jest trudny do przełamania, w wyniku czego potrzeba długiego treningu, by nie tracić pewności siebie w starciu oko w oko z uzbrojonym przeciwnikiem).

Chociaż nie przepadam za bronią palną (potrafię strzelać, konserwować lub naprawiać takową, ale wolę bardziej finezyjne, jednak zdecydowanie mniej praktyczne, rozwiązania), to pistolet zilustruje nam cechy broni idealnej. Pocisk (każde ciało wyrzucane przy pomocy broni miotanej) to zazwyczaj mały, ale ciężki kawałek metalu. Jeśli wydłubiemy go z łuski i po oczyszczeniu z prochu ciśniemy w przeciwnika, to nie wyrządzimy mu większej szkody (poza irytacją). Po załadowaniu pistolet zmienia nasz pocisk w śmiertelnie groźną broń, nadając mu prędkość (zwiększając siłę poprzez dużą energię kinetyczną) oraz znacząco wydłużając zasięg (jak daleko byłbyś w stanie cisnąć celnie ważącym tylko 8 gramów strzępkiem metalu?). Cios zadany w ten sposób z łatwością spenetruje ciało oponenta, wywołując nieporównywalnie większe uszkodzenia, niż w przypadku zwykłego ciśnięcia ręcznego. Widok pistoletu (nie musi być on nawet prawdziwy) odstraszy też nawet najbardziej agresywnych napastników (uciekną w trosce o swoje zdrowie, życie).

Lata treningów powinny uodpornić nas na widok broni (niezależnie od jej charakteru). Niekiedy tchórzliwy przestępcy wykorzystują ją jedynie dla uzyskania psychicznej przewagi, terroryzując otaczających ich ludzi. Uzbrojony (nawet) w pistolet złoczyńca nie zdoła zastrzelić przecież kilkudziesięciu osób w centrum handlowym z uwagi na ograniczoną pojemność magazynka. Gdyby zareagowali oni wspólnym atakiem, nasz niedoszły terrorysta musiałby się poddać. Być może zdołałby uśmiercić kilku nacierających, ale rozwścieczony tłum szybko wywarłby na mordercy krwawą pomstę (nie ma nic gorszego od nacierającego tłumu opętanych bezmyślną furią ludzi). Broń stanowić powinna wyłącznie przedłużenie naszych naturalnych narzędzi, sięgając tam, gdzie my sami nie zdołamy. Nie powinna ona definiować nas oraz naszych umiejętności. To my tworzymy broń, a nie ona czyni nas wojownikami. Przecież profesjonalista jest w stanie pozbawić życia przy pomocy zwykłego kubka z ciepłą kawą (broń improwizowana doczeka się oddzielnej części poświęconej wyłącznie jej). W walce Twoim wrogiem jest przeciwnik, a nie dzierżony przez niego przedmiot.

Wojownicy cienia potrafili docenić walory drewna. To niezwykle plastyczny materiał, umożliwiający obróbkę ograniczoną jedynie fantazją rzemieślnika. Średnią wytrzymałość nadrabia niskim kosztem pozyskania i ogólną dostępnością (drewno odnaleźć można wszędzie, choć oczywiście będzie różnić się jakością, interesującymi nas własnościami). Jakie drewno wybrać do stworzenia dobrej jakości broni drewnianej?

Ninja używali tego rodzaju drewnianych przedmiotów w niezliczonej do dzisiaj ilości odmian. Dziś skupimy się na tych najbardziej podstawowych, tj. takich, których produkcja wymaga od nas tylko minimalnego nakładu pracy (znalezienie prostej gałęzi o pożądanej długości, wysuszenie, okorowanie, oszlifowanie). Możemy wyróżnić trzy odmiany takowych kijaszków o nieskomplikowanej budowie: (wym. „bo”), (wym. „jo”) oraz (wym. „yawara”).

to stosunkowo cienki kij (szerokość 3 cm) o dużej długości (minimalne rozmiary zakładają posiadanie długości równej odległości od ziemi do podbródka), przekraczającej niekiedy 2 m [zwyczajowo jest to sześć (wym. „shaku”, starojapońska jednostka miary równa 30,3 cm)]. Możemy napotkać różne rodzaje przekrojów (okrągłe – najpopularniejsze, kwadratowe, heksagonalne, oktagonalne). Czasami kije nieznacznie zwężają się ku końcom, odciążając je i ułatwiając wykonywanie niektórych ciosów. Początki tej broni sięgają prehistorii. Odnalezione w Azji egzemplarze z tego okresu wykonane były w całości z kamienia (co świadczy o wysoko rozwiniętej sztuce kamieniarskiej). Były też bardzo ciężkie. Trudności w wytwarzaniu oraz duży ciężar zaowocował stworzeniem drewnianego okutego (dla wzmocnienia konstrukcji) żelazem. Wedle niektórych teorii ta odmiana wyewoluowała z żerdzi używanych do przenoszenia koszyków, wiader. W czasach zbrojnej prohibicji (zakazu posiadania broni przez chłopów) idealnie nadawał się do samoobrony (dziś również spełnia swoje zadanie, z daleka odstraszając potencjalnych napastników). Podstawy walki przy pomocy długiego prostego kija odnajdziemy w każdym kraju na każdym kontynencie.

jest znacznie krótszy (minimalna długość równa się odległości od koniuszków wyprostowanych palców do łokcia). Najdłuższe mają nawet 1,2 m (szerokość podobna do). Twórcą podstaw walki takim kijem jest 夢想權之助 (wym. Musō Gonnosuke Katsuyoshi), znany przede wszystkim ze swojej sromotnej porażki w starciu z legendarnym szermierzem 宮本. Pomysły na techniki zawarte w credo swojej szkoły zaczerpnął z nawiedzających go snów. Większość styli używa w charakterze miecza, ale doświadczeni wojownicy zgodnie twierdzą, iż daje on znacznie więcej możliwości w stosunku do broni siecznej (głównie dzięki powszechnej dostępności patyków o odpowiednich rozmiarach – miecze nie rosną wszak na drzewach).

Najkrótszą z omawianych broni jest (zazwyczaj tylko minimalnie wystaje z zaciśniętej pięści). W czasie walki władamy nią w sposób przypominający nóż (zadajemy głównie brutalne pchnięcia). Z uwagi na niewielkie rozmiary łatwo było ją ukrywać i przenosić. 窪田 (wym. Takayuki Kubota), mistrz karate, wieloletni instruktor japońskiej policji oraz twórca stylu 剛速 (wym. Gosoku – ryu), udoskonalił tradycyjną broń wojowników ninja, tworząc współczesną wersję rozwojową: kubotan. Pomysł narodził się w trakcie szkoleń dla żeńskiego personelu LAPD (ang. Los Angeles Police Department, czyli policji miasta Los Angeles w Kalifornii). Do skutecznej samoobrony potrzebna była niewielka broń o małej wadze, zwiększająca szansę drobnej policjantki w starciu z rosłym przestępcą. Do dziś wykonuje się go głównie z lexanu (poliwęglanowy polimer) lub aluminium. Zazwyczaj ma długość 14 cm i szerokość 1,5 cm. Obecnie w kubotan można zaopatrzyć się w każdym sklepie militarnym (nadaje się do codziennej eksploatacji w charakterze gustownego breloka do kluczy).

wzmacnia siłę naszego ciosu – uderzamy cienkim końcem (najczęściej spłaszczonym, chociaż występują również ostro zakończone wersje), celując w czułe punkty na ciele przeciwnika. Pamiętajmy o zasadzie odbicia, wykonując długie kombinacje, a nie pojedyncze pchnięcia. Możemy wyróżnić dwa sposoby trzymania tej broni: młot ( zamykamy w dłoni, wykonując zamaszyste ruchy, miażdżąc kości oraz wrażliwe organy), włócznia ( ułożona równolegle do kości śródręcza, podtrzymywana przez podstawę dłoni). Broniąc się, starajmy się celować w szyję, oczy. Przy odrobinie wyobraźni możemy wykorzystać do wyprowadzania dźwigni (źródło nacisku punktowego). Z racji na prostolinijność jest ona w Polsce całkowicie legalna (w Wielkiej Brytanii zalicza się niestety do przedmiotów niebezpiecznych). Oczywiście jej użycie stwarza zagrożenie dla życia, ale czy nie lepiej wykorzystać do samoobrony kubotan, niż nóż (policja ma później mniej papierkowej roboty, zwłaszcza gdy nasz przeciwnik wróci do życia, odzyskując przytomność)?

umożliwia nam rozbrajanie przeciwnika, podcinanie, a nawet fechtunek (wszystko zależy od naszych umiejętności). Możemy używać go w charakterze broni jednoręcznej lub oburęcznej. Kije od długości wahającej się pomiędzy fajką do tytoniu a rozmiarami kija golfowego odnaleźć możemy odnaleźć w stylach rozsianych po całym świecie (brytyjski system walki armii imperialnej, staroindiańskie metody walki rytualnej, azjatyckie szkoły bitewne etc.).

Pełne opanowanie wymaga dużego nakładu pracy własnej i pewnej wirtuozerii. Z uwagi na jego długość zalecana jest walka połączona z dynamicznym poruszaniem się w trójwymiarowej przestrzeni. Wtedy odkrywamy prawdziwy potencjał tegoż urządzenia, zadając nie tylko pchnięcia, ale i uderzenia. Po utwardzeniu końców w ogniu (sposób ludzi pierwotnych) lub okuciu ich żelazną blachą otrzymamy doskonały kostur podróżny na każdą okazję. Wielu mistrzów odradza początkującym zabawę z . Podobnie jak długie bronie drzewcowe, także i on zawiera w sobie pewną dozę nieprzewidywalnego szaleństwa. Kiedy poddamy się już rytmowi uderzeń, obrotów czy podskoków, ciężko jest nam dozować siłę uderzeń. Chociaż istnieją określone techniki (propagowane przez różne szkoły), to należy traktować z dużym szacunkiem (i odpowiednią rezerwą). Pozwala nam atakować z dużego dystansu, ale jednocześnie osłabia nasze zdolności bitewne w zwarciu (kiedy przeciwnik zmniejszy nagle dystans, uniemożliwiając nam wykorzystanie przewagi długości, najlepiej wypuścić kij, dezorientując przeciwnika).

Wróćmy jednak to tego, jaki konkretnie gatunek drewna wzbogaci nasz domowy arsenał w solidną broń drewnianą. W zależności od regionu geograficznego staramy się wykorzystać aktualnie dostępne materiały. Oczywiście cudownie byłoby posiadać solidny hebanowy (twarde drewno o cudownym kolorze) kij, ale cena jest stanowczo niewspółmierna do własności tworzywa. W Japonii od zawsze wykorzystywało się dąb (czerwony lub biały) z uwagi na jego powszechne występowanie, a także twardość oraz sprężystość. Równie popularny jest bambus. Rośnie on bardzo szybko i jest stosunkowo lżejszy od materiałów o podobnej wytrzymałości. Nie ulega także czynnikom atmosferycznym czy procesom gnilnym. Świetnie sprawdza się w charakterze broni treningowej (trudno jest znaleźć pęd o odpowiednim przekroju na pełnowymiarową broń). Drewno rattanowe (nazwa wywodzi się od malajskiego słowa „rotan”) charakteryzuje się lekkością (specyficzna struktura wewnętrzna) i wysokim stopniem sprężystości. Dzięki temu świetnie nadaje się na krótkie pałki. Prostą broń drewnianą możemy wykonać z każdego dostępnego drewna, ale nie każda zapewni nam długowieczność produktu końcowego (ważna jest wytrzymałość, sprężystość, ciężar).

Nieskomplikowane akcesoria wojenne z gałęzi towarzyszą człowiekowi od początków jego istnienia. Dzięki naszej pomysłowości technika zbrojeniowa rozwinęła się najbardziej spośród wszystkich nauk (część historyków przypisuje jej napędzanie cywilizacji). Nie możemy zapominać o dorobku naszych przodków także i dzisiaj. Zmieniły się zagrożenia, zmieniło się też nasze postrzeganie otaczającego świata. Jednak dzięki odpowiedniej wiedzy będziemy w stanie skutecznie obronić się przy użyciu zwykłego drewnianego badyla znalezionego na poboczu. 


środa, 15 stycznia 2014

Kurs 忍び cz. III



Opanowanie walki wręcz jest pierwszym wyzwaniem na drodze do poznania sekretów skutecznej samoobrony. To właśnie walka bez użycia przedmiotów odgrywa ogromną rolę w większości przypadków obrony koniecznej. Pozwolę sobie zauważyć, że ciało ludzkie jest najdoskonalszą z broni (na dodatek zdolną do samodzielnego podejmowania decyzji). Jeśli takie założenie poprzemy odpowiednim treningiem, zdołamy sobie poradzić nawet w najtrudniejszej sytuacji. Co przesądza o skuteczności naszego treningu?

Na wstępie musimy sobie uświadomić, co jest naszym celem. Czy jest to zbudowanie masy mięśniowej godnej Mariusza Pudzianowskiego w latach jego świetności sportowej? A może wolimy dyskretną muskulaturę (podobną do tej posiadanej przez modeli Calvina Kleina)? Abstrahując od naszych (starajmy się ćwiczyć dla siebie, a nie dla innych) wyobrażeń wzorowej męskiej sylwetki (zakładam, iż traktujemy ją wyłącznie jako efekt uboczny sesji treningowych) pamiętajmy, że mięśnie muszą spełniać następujące funkcje:

·     zapewnić odpowiednią motorykę ciała, kończyn, narządów wewnętrznych (niezależnie od układu ciała w przestrzeni czy wykonywanych ruchów, np. kopnięć z wyskoku)
·      umożliwić bezproblemowy przepływ i regulację płynów w ustroju
·  pomóc przy zachowaniu prawidłowej postawy (a także przy powracaniu do niej po wytrąceniu z równowagi, np. po podcięciu)
·     utrzymać właściwą wydajność procesu termogenezy (np. podczas zimowych przebieżek)
·     stanowić dodatkową ochronę dla struktur wewnętrznych organizmu

Mięśnie przydadzą nam się w wielu różnych sytuacjach, ale zadbajmy, aby zatroszczyć się szczególnie o ostatnią z wymienionych funkcji. Nie chodzi tu tylko o warstwę tkanki mięśniowej mającej przechwytywać siłę uderzenia, ale przede wszystkim o ochronę bardziej newralgicznych miejsc. O ile kość po pewnym czasie zrośnie się (ew. przy pomocy kilku śrub ortopedycznych), uszkodzona skóra pokryje się tkanką bliznowatą, o tyle stawy pozostają najsłabszym ogniwem ciała każdego wojownika (stąd tak wiele styli polega na dźwigniach, wykręceniach). Uszkodzony (skręcenie, zwichnięcie, podwichnięcie) staw nie wróci już nigdy do dawnej sprawności. Dlatego tak ważne jest, aby mieć dość siły, by nie dopuścić do uszkodzenia ważnych stawów (skokowy, kolanowy, biodrowy, łokciowy, ramienny). Nie oceniajmy nigdy przeciwnika na podstawie jego wyglądu, postury, sylwetki, ale na podstawie tego, co prezentuje w czasie starcia (a i tak należy zachować ostrożność przed niespodziewanym).

Wszyscy znamy pozytywne skutki regularnego wysiłku fizycznego. Odpowiednio przygotowane ciało pozwoli przyswoić sobie sztukę walki wręcz. Wiele osób postrzega regularny trening w charakterze przykrego obowiązku pochłaniającego cenny czas. Takie podejście nie pozwoli nam osiągnąć pożądanych efektów. Codzienny (taki uważam za najskuteczniejszy) trening musi być świadomą decyzją. Powinno się rozkoszować każdym kolejnym powtórzeniem ćwiczenia, ciesząc się z pokonywania własnych słabości. Ból jest nieodłączną częścią rozwoju fizycznego (Jeśli czujesz ból, to znaczy, że jeszcze żyjesz.). Musimy się z nim oswoić (np. wymieniając z kolegą ciosy), aby w sytuacji zagrożenia zachować trzeźwość umysłu. Przejdźmy zatem do meritum.

Wojownicy ninja zdawali sobie sprawę, że przetrwanie jest znacznie ważniejsze od umiłowania tradycji. W ekstremalnych przypadkach nie możemy stać się niewolnikami kodeksów i reguł zapisanych w historii sztuk walki. Liczy się przede wszystkim skuteczność. Ninja nie ograniczali się nigdy do jednego (faworyzowanego) stylu walki. Starali się poznać wszystkie odmiany, czerpiąc garściami z tych bardziej skutecznych. Adaptowali najskuteczniejsze ruchy, postawy, taktyki, okrajając je z zasad krępujących niekiedy dany styl (np. zakaz uderzenia rękoma w głowę). To wskazówka. Uczmy się, poznawajmy i przyswajajmy to, co jest najbardziej odpowiednie do naszego indywidualnego stylu.

W czasie swojego szkolenia młodzi adepci sztuki ninja poznawali elementy wspólne dla wszystkich styli walki przy uwzględnieniu swoich wrodzonych zalet lub wad (wzrost, waga, budowa). Chcąc usystematyzować zdobytą w ten sposób wiedzę dokonali symbolicznego podziału treningu na trzy etapy: opanowanie narzędzi, przyswojenie techniki oraz osiągnięcie celu. Narzędziami są nasze ciała, a konkretniej stopy, dłonie, łokcie, kolana, zęby, paznokcie i inne ich części mogące nam posłużyć do wykonania technik. Techniki to natomiast określone sposoby wykorzystania naszych naturalnych narzędzi do ataku lub obrony. Naszym celem jest oczywiście wykorzystanie narzędzi, technik do skutecznej samoobrony.

W czasie ostrego starcia musimy być w stanie wykorzystać każdą część naszego ciała dla uzyskania przewagi. Ninja poświęcali dużo uwagi na mistrzowskie opanowanie walki wręcz. Umożliwiała ona wykonanie zadania nawet po utracie sprzętu bojowego (czyt. broni). Jednocześnie znacząco przyspiesza przyswajanie technik walk różnoraką bronią (ruchy z nimi są bardzo podobne do tych wykonywanych ręcznie). Zacznijmy jednak od tego, jak skutecznie bronić się przed uderzeniem (pamiętajmy, że optima defensio aggresio est). Nasze mięśnie nie zapewnią nam całkowitej ochrony. Możemy jednak zbliżyć się do pojęcia obrony absolutnej, stosując umiejętne blokowanie ciosów oponenta.

Bloki mają za zadanie przyjąć impet uderzenia w sposób jak najmniej destrukcyjny dla broniącego się. Ninja oczywiście nie stosowali się do takich reguł. Blokowanie ciosu w ninjitsu opiera się na zaatakowaniu przeciwnika (np. ręki, którą wyprowadza cios). Nasze kontruderzenie musi być na tyle dynamiczne (zarówno silne, jak i szybkie), aby nie tylko uniknąć ciosu, ale także wyłączyć z walki część ciała przeciwnika (一拳必). To podejście charakterystyczne dla wojowników cienia opierających swoje kontry na koncentracji, obserwacji otoczenia oraz dzikiej nieprzewidywalności.

Bloki możemy podzielić ze względu na charakter przyjęcia ciosu:

·         twarde (sztywny, bolesny blok mający na celu przyjęcie całego uderzenia; usztywniamy ciało, a cios przeciwnika odbija się od naszego bloku; taka forma obrony powoduje uszkodzenia, urazy atakującego, obniżając również płynność ruchów broniącego się; wysoce nieskuteczna, jeśli atakuje nas ktoś o znacznej przewadze siłowej – może nastąpić przełamanie naszej defensywy)
·      miękkie (lekki, płynny oraz bardzo szybki blok; staramy się zejść z linii ataku tak, by wyprowadzony cios jedynie lekko nas musnął; kontratak wyprowadzony jest natychmiast, dzięki niezachwianiu płynności ruchów; różnica sił nie odgrywa tu większej roli – liczy się zwinność, szybkość)

Ninja preferowali bloki miękkie, starając się szybko wyłączyć z działania cel. Każdy blok ma umożliwić „odbicie się” od ciosu i wykorzystanie przechwyconej energii do nadania kontratakowi dodatkowego impetu. Skuteczne bloki rządzą się trzema regułami:

1.       Blok to tylko inna nazwa kontruderzenia.
2.       Kiedy cios spada poniżej pasa, blokuj nogami, a jeśli powyżej – rękoma.
3.       Blokowanie winno opierać się na reakcjach odruchowych.

Bloki opanujemy tylko trenując w grupie. Jeśli chce się skutecznie obronić przed potencjalnie groźnym uderzeniem, ktoś musi takie wyprowadzać. Jest to o tyle korzystne dla naszego rozwoju, że pozwoli nam też wypracować odporność na ból. Zawsze zachowujmy kontakt wzrokowy z atakującym. Przymknięcie powiek (na tyle cienkich, iż przepuszczają światło) nie uchroni naszych oczu przed uszkodzeniem. Pędząca pięść bez trudu pozbawi nas wzroku, jeśli poddamy się wrodzonemu lękowi, zamykając oczy. Jeśli jednak wytrzymamy, mamy szansę na kontratak.