Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Japonia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Japonia. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 lutego 2014

Wstęp do kendo



Miecz od zawsze był nieodłącznym elementem kultury Kraju Kwitnącej Wiśni. Pierwsze wzmianki odnajdujemy w mitycznych opowieściach o bogach, choćby w legendzie o Amaterasu Ōmikami, czy o bohaterskich czynach Susanoo – no Mikoto. Ponadto miecz był dawniej utożsamiany z pokojem i odrodzeniem. 

Podobnie, jak sam kraj, również i miecz przechodził metamorfozę wraz z napływem nowych myśli technicznych i zmian społeczno – gospodarczych. Początkowo w Japonii używano mieczy wzorowanych na broni chińskiej (chokken). Były one wykonywane z bardzo słabego metalu, co sprawiało, że służyły one głównie do zadawania pchnięć. 

Jednak już w okresie Heian (VIII – XII w.) chokken ewoluowały w zakrzywione miecze wykonane z żelaza. Takie rozwiązanie pozwalało na stosowanie cięć, a to z kolei umożliwiło tworzenie rozbudowanych stylów walki mieczem. Organizowano nawet doroczne turnieje sztuk wojennych w stołecznym Heian. Dawało to wojownikom okazję do zaprezentowania swoich umiejętności, w tym oczywiście szermierki.

Okres Kamakura, Muromachi i Azuchi – Momoyama (XII – XVI w.) wzbogacił szermierkę o kolejne elementy. Napływ buddyzmu zen uduchowił kendo, oferując wojownikom drogę samodyscypliny i koncentracji. Okres ten zdominowany był przez polityczne oraz militarne rozgrywki między większymi klanami. To również czasy wybitnych wodzów (niektórzy z nich to Takeda Shingen, Uesugi Kenshin, Oda Nobunaga, Toyotomi Hideyoshi, Tokugawa Ieyasu). Wojny, choć doprowadziły do wyniszczenia kraju, umożliwiły rozwinięcie wojskowości. Szermierze mogli doskonalić swoje umiejętności w bitwie, a świadomość zagrożenia życia powodowała, iż wkładali oni w swój kunszt wszystkie siły. Chociaż za sprawą Portugalczyków broń palna trafiła do Japonii już w roku 1543, to tradycyjne metody walki stale zyskiwały na znaczeniu, szczególnie w bliskim zwarciu.

Zamęt wojenny pozwalał na wyłanianie z tysięcy wojowników tych nielicznych posiadających talent oraz naturalne predyspozycje do szermierki. Szybko zostali oni wykorzystani w charakterze instruktorów. Masowo zaczęły pojawiać się mniej lub bardziej znane szkoły szermierki. Pierwszą szkołę założył Hayashizaki Jinsuke Shigenobu. Jego Musōschinden – ryū (szkoła szybkiego dobywania miecza - iaidō) z uwagi na praktyczność  błyskawicznie zyskała na popularności. Nieco później Aisuhyūga – no kami Ikosai powołał do życia Kage – ryū (szkołę cienia). 

Twórcą Itto – ryū (szkoły jednego miecza) jest Itō Ittōsai Kageshisa. Urodził się 5 sierpnia 1550 jako potomek samurajskiego rodu Kamakura. Mając zaledwie 14 lat pokonał sławnego mistrza kendo Tomitę Ippō. W uznaniu czynu otrzymał od miejscowego kapłana miecz wykuty przez słynnego kowala Ichimonjiego. Kiedy następnej nocy zaatakowali go uczniowie Tomity, chcący pomścić swego mistrza, bez większych problemów pokonał wszystkich. Ostatniego przeciwnika, chowającego się za wielką kadzią przepołowił jednym cięciem wraz z nieszczęsną osłoną. Dlatego miecz Kageshisy znany jest jako Kamewari Ichimonji (Przecinąjący Kadzie Miecz Ichimonjiego). W czasie swojej musha shugyō (pielgrzymki wojownika) odwiedził szkoły rozsiane po całym kraju. Spotkał wielu znakomitych szermierzy, poznał zasady obowiązujące w różnych szkołach. Choć nigdy nie zatrzymał się na dłużej w jednym miejscu, jego styl stale zyskiwał sympatyków. Jedyną istotną sprawą w życiu Kageshisy był trening – nie dbał ani o pieniądze, ani o duchowe oświecenie. Swoich ostatnich dni doczekał w całkowitej izolacji od świata.

Tsuhakara Bokuden to twórca Kashima – no hitachi - ryū (tajnej szkoły szermierki z Kashimy). Był kapłanem w świątyni Kashima, poświęconej bogom sztuk walki. Jego musha shugyō zaowocowała licznymi pojedynkami i możliwością nauki u najznamienitszych szermierzy. Mając 27 lat na tysiąc dni odizolował się od świata w murach świątyni Kashima, jedząc wyłącznie proso. Osiągnął dzięki temu stan niewzruszonego umysłu. Bokuden stoczył osiemnaście pojedynków, walczył w trzydziestu sześciu bitwach, zabijając ponad dwustu przeciwników, samemu nie odnosząc poważniejszych ran. Zmarł 2 marca 1571 r.

Wraz z nastaniem okresu Edo (XVII – XIX w.) szkoły szermiercze ponownie przeszły gwałtowny rozwój. Choć nastały czasy pokoju, po Japonii krążyły tysiące samurajów bez posady. Ich jedynym zajęciem stało się rozwijanie umiejętności wojennych już nie na polach bitewnych, ale w murach dojo. Najwybitniejsi szermierze tego okresu to: Miyamoto Musashi, Tsukahara Bokuden, Kamiizumi Nobutsuna, Yagyū Sekishūsai Mitsuyoshi, Yagyū Tajima – no kami Munemori, Togō Shigetaka, Nakanishi Chūzo, Chiba Shūsaku, Yamaoka Tesshū. W drugiej połowie XVIII w. pojawił się bezpośredni archetyp współczesnych zbroi treningowych, a także bambusowe miecze (shinai).

Shinmen Miyamoto Musashi – no kami Fujiwara – no Genshin to niewątpliwie jedna z najbardziej barwnych postaci szermierki. Był ekscentrykiem (ponoć przez całe życiu ani raz nie odwiedził łaźni i nie zmieniał brudnych ubrań), ale zarazem niewątpliwym geniuszem miecza. Na swój najsłynniejszy pojedynek z Sasakim Kojirō spóźnił się kilka godzin, ale ostatecznie wygrał walkę silnym ciosem wiosła w głowę Kojiry. Ponadto zajmował się rzeźbiarstwem, malarstwem oraz literaturą. Napisał Gorin – no sho (Księgę Pięciu Kręgów). Traktat ten zawiera wiele przemyśleń na temat strategii wojennych. Podobnie jak Sztukę Wojny Sun Tzu i Sun Pina, obecnie dzieło Musashiego traktuje się jako dzieło uniwersalne, wykorzystywane m. in. w biznesie.

Lata poprzedzające II wojnę światową (w tym okres Meiji i Taishō) doprowadziły do gwałtownej zmiany japońskiego stylu życia. Kendo jednakowoż nie zanikło – przywiązanie do tradycji okazało się silniejsze od nowoczesnych wzorców. W wyniku wzrostu popularności szermierki do życia została powołana organizacja Dai – Nippon Butokukai, odpowiedzialna za popularyzację sztuk walki. Na początku XX wieku kendo weszło do programu nauczania najpierw w liceach, później w gimnazjach i na uczelniach wyższych. W 1928 roku powołano do życia Wszechjapońską Federację Kendo (AJKF).

Po drugiej wojnie światowej wojska okupacyjne zakazały trenowania kendo. Wycofano je także z zajęć szkolnych. Dopiero w roku 1952 reaktywowano Zen – Nihon Kendo Renmei (AJKF). Kendo zyskało na świecie tak dużą popularność, iż w roku 1970 powstała Międzynarodowa Federacja Kendo (FIK) oraz odbyły pierwsze się mistrzostwa świata. Warto zaznaczyć, że do dzisiaj japońska drużyna tylko raz nie wywalczyła złotego medalu (natomiast indywidualne mistrzostwa jak dotąd zdobywają wyłącznie reprezentanci Japonii).

Europejska Federacja Kendo narodziła się w roku 1969. Pomimo istnienia żelaznej kurtyny już cztery lata później za sprawą Takao Mizushimy kendo pojawiło się w naszym kraju. Do największych sukcesów naszych reprezentantów należy wywalczenie brązowego medalu drużynowego na ME w Amsterdamie w 1989 i zdobycie srebrnego medalu w zawodach drużynowych kobiet na ME w Lizbonie w 2007 r.

Każdy pragnący spróbować swoich sił w kendo powinien wybrać się na trening Warszawskiego Stowarzyszenia Kendo, kiedy to młodzi adepci szermierki doskonalą swoje umiejętności pod okiem pana Arkadiusza Izdebskiego (5 dan), pana Adama Ziółkowskiego (4 dan), pana Leszka Lipeckiego (5 dan) oraz pani Anny Betley (2 dan).

Zapytałem pana Adama, co jest potrzebne, aby rozpocząć naukę kendo, a także jak on sam rozumie drogę miecza.

„Na początek wystarczy zwykła koszulka i spodnie. Koniecznie krótkie. Krótkie spodnie treningowe pomagają instruktorowi w wychwytywaniu ewentualnych błędów i eliminowaniu ich. Praca stóp jest niezwykle istotna dla każdego szermierza. Wg opinii japońskich mistrzów Polacy mają znakomite podstawy. Oczywiście, początki mogą wydawać się bardzo nużące. Nieustanne powtarzanie tych samych form zniechęca część początkujących. Ale przecież bez podstaw nie można opanować bardziej skomplikowanych technik.

Badania naukowe dowiodły, że atakujący doświadczony kendoka uderza w podłoże stopą z siłą równą naciskowi 850 kg. Dlatego nie trudno się dziwić, iż najczęstszym urazem jest pękanie skóry śródstopia. Ponadto występują urazy znane i w innych sztukach walki, a więc naciągnięcia, skręcenia etc. Ale wynikają one najczęściej albo z braku doświadczenia, albo z braku wyobraźni. W trosce o bezpieczeństwo ćwiczących rozpoczynający swoją przygodę z kendo muszą dostarczyć także zaświadczenie lekarskie, niekoniecznie od lekarza sportowego.

Kendo jest sztuką wymagającą samodyscypliny i cierpliwości. W Japonii sport ten jest postrzegany nie tylko jako dyscyplina, ale także jako środek wychowawczy - uczący posłuszeństwa, uczciwości. Niejednokrotnie rodzice wysyłają dzieci na kendo właśnie w celu zapewnienia im twardej szkoły, wzmacniającej oraz uszlachetniającej ducha. Niestety, wraz z popularyzacją kultury zachodniej (w tym choćby piłki nożnej) kendo powoli zanika.

W czasie mojego pobytu w Japonii miałem okazję ćwiczyć w wielu różnych dojo – począwszy od tych z wiekowymi tradycjami, aż po powstałe stosunkowo niedawno. Poznałem wielu niezwykle doświadczonych wojowników, dla których kendo nie jest tylko sztuką walki – jest sposobem bycia.

Najskuteczniejszymi szermierzami Japonii są niewątpliwie policjanci. Ich poświęcenie większej sprawie oraz mordercze cykle szkoleniowe sprawiają, że ich umiejętności znacznie przewyższają posiadaczy stopni mistrzowskich. Proszę sobie zatem wyobrazić na jakim poziomie musi być elitarna gwardia cesarska.

Zainteresowanym trenowaniem kendo mogę powiedzieć jedno: postępy przychodzą z czasem. Sam wciąż uczę się od moich uczniów.”

Treningi Warszawskiego Stowarzyszenia Kendo odbywają się w Gimnazjum nr 49 na ul. Smoczej 19 w poniedziałki, środy i piątki w trzech grupach zaawansowania.

środa, 19 lutego 2014

Jak przygotować ryż na sushi?



寿(wym. „sushi”, czyli dosłownie „kwaśne jedzenie”) podbija światowe rynki gastronomiczne. Nie tylko w Japonii docenia się perfekcyjne połączenie ryżu z określonymi dodatkami. W ciągu ostatnich kilku lat masowa produkcja japońskiego smakołyku przeniosła się do Chin, Europy, Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Powodem tej migracji nie jest tania siła robocza, ale ogromny popyt na ryżowe przekąski w tych częściach świata. Japończycy nie zajadają się już 寿 tak, jak jeszcze pięćdziesiąt lat temu. Potrawy z innych krajów okazały się tańsze, a jednocześnie ich przygotowanie zajmuje znacznie mniej czasu (wymaga też niższych umiejętności od gotującego je kucharza). Niezależnie jednak od położenia geograficznego istotą 寿 jest ryż.

Proces właściwej preparacji ryżu w specjalnej zaprawie określa się za pomocą wielu różnych nazw. W literaturze fachowej możemy natknąć się na 鮨飯 (wym. „sushimeshi”), 酢飯 (wym. „sumeshi”), 舎利 (wym. „shari”) oraz ご飯 (wym. „gohan”). W zależności od prowincji można spotkać różne przepisy oraz zindywidualizowane sposoby na przygotowanie idealnego ryżu. Ogólnie można podzielić je na dwie szkoły: wschodnią (region Kantō) wykorzystującą znaczną ilość soli i zachodnią (region Kansai) preferującą nadmiar cukru w gotowym daniu.

Ryż jest podstawą kuchni azjatyckiej. W Japonii uprawia się głównie ryż krótkoziarnisty (z uwagi na odpowiedni do jego uprawy klimat). Dzieli się go na zwyczajny ryż  粳米 (wym. „uruchimai”) i kleisty もち米 (wym. „mochigome”). 粳米 odznacza się półprzeźroczystymi ziarnami. Stosuje się go do większości dań tradycyjnych, a także do produkcji 日本 (wym. „nihonshu”, co oznacza „japoński alkohol”). Po przygotowaniu staje się bardzo lepki, co umożliwia swobodną konsumpcję przy pomocy pałeczek. Poza granicami Kraju Kwitnącej Wiśni sprzedaje się go pod nazwą „sushi rice”, co niestety bardzo rzadko jest prawdą. 粳米 jada się głównie w formie ご飯 (dosłownie „ugotowanego ryżu”). Typowe śniadanie to 卵かけご (wym. „tamagokakegohan”). Składa się ono z miseczki ryżu wymieszanego z surowym jajkiem oraz sosem sojowym. Oczywiście świetnie nada się także do curry. Resztki z posiłków podaje się jako 茶漬け(wym. „ochazuke”, ryż z zieloną herbatą) lub チャーハン(wym. „chahan”, ryż smażony).

Przyrządzenie もち米 wymaga pewnej kulinarnej wirtuozerii, dlatego też kucharze gotują na jego bazie tylko kilka wyspecjalizowanych potraw, takich jak 餅 (wym. „mochi”, japońskie ciasto), (wym. „sekihan”, ryż z czerwoną fasolą). Ziarna もち米 są nieprzeźroczyste, zaokrąglone na obu końcach. Po ugotowaniu ma bardzo gumową, zbitą konsystencję. Uprawiane w Japonii odmiany różnią się znacząco od długoziarnistych gatunków z Indii, Pakistanu, Tajlandii, Wietnamu (głównie pod względem lepkości po przygotowaniu). 

Sam ryż zawitał na Wyspy Japońskie stosunkowo niedawno. Zgodnie z opiniami historyków wprowadzono go do uprawy jakieś trzy tysiące lat temu. Z czasem mocno zakorzenił się w japońskiej tradycji. Japonia jest dziewiątym największym producentem ryżu na świecie. Ponad 85 % ze wszystkich trzech milionów farm co roku sadzi ryż. 

Uprawa ryżu jest fundamentem japońskiego przemysłu spożywczego. Z racji roli, jaką pełni on w diecie mieszkańców, wymaga on specjalnego traktowania. Najbardziej palącym problemem jest brak terenu nadającego się pod uprawę (ostatecznie wyspiarze zawsze borykali się z takim kłopotem; na dodatek Japonia jest bardzo górzystym krajem). W minionym roku odpowiedni obszar zmalał o kolejne trzy miliony hektarów (zazwyczaj uprawianych przez rolników przechodzących już na emeryturę). Japończycy jednak nie szczędzą sił na efektywne zagospodarowywanie krajobrazu, stosując nowe metody irygacyjne, rolnictwo tarasowe.

Przeciętny areał ryżowego pola jest bardzo mały (obejmuje on powierzchnię ok. dwóch akrów), a sama produkcja jest mocno zmechanizowana. Taki system umożliwia zatrudnianie robotników sezonowych, podczas gdy rolnicy zajmują się głównie sprzedażą zebranych plonów. Chroni także przed konsolidacją ziemską przez duże konglomeraty rolnicze. Z roku na rok zbiory ryżu są jednak coraz mniejsze (wszystko za sprawą japońskiej polityki rolnej). Ceny ryżu są regulowane przez rząd, aby zapewnić do niego optymalny dostęp wszystkim obywatelom. Do dzisiaj utrzymuje się zakaz importu ryżu (ta kwestia była wielokrotnie omawiana na arenie międzynarodowej; rolniczy potentaci wywierają na Japonię naciski w sprawie liberalizacji przepisów).

Ryż jest podstawowym zbożem uprawianym w Japonii. Najpopularniejszą odmianą jest コシヒカリ (wym. „koshihikari”). Nieco rzadziej uprawia się あきたこま(wym. „akitakomachi”). Najdłużej swój smak po wystudzeniu zachowuje ササニシキ (wym. „sasanishiki”). Na 日本 najlepiej nadaje się 山田錦 (wym. „Yamada Nishiki”). W północnych prefekturach wykorzystuje się odmiany odporne na niskie temperatury. Warto wspomnieć o ryżu „Carlose”. Ta wyhodowana w 1948 r. odmiana obecnie jest uprawiana głównie w Kalifornii. To właśnie ten ryż wykorzystują japońskie restauracje w Ameryce Północnej. Cieszy się dużą popularnością wśród konsumentów z uwagi na łatwość jego przygotowania.

Jak właściwie powstaje gotowy ryż? Wszystko zaczyna się od zbieranego z pól 玄米 (wym. „genmai”, czyli brązowy ryż). Za pomocą odpowiednich maszyn można go wypolerować, co skutkuje otrzymaniem 白米(wym. „hakumai”, białego ryżu). W zasadzie w lokalach gastronomicznych serwuje się białe ziarna, ale często wzbogaca się potrawy o brązowe (z uwagi na zdrowotne właściwości takiego ryżu). Jedną ze specjalnych form podawania brązowego ryżu jest 発芽玄米 (wym. „hatsugagenmai”). Czasami nazywa się ją w skrócie GABA, gdyż w wyniku długotrwałego moczenia w wodzie zwiększa się zawartość kwasu γ – aminomasłowego. Ma znacznie przyjemniejszą fakturę, niż zwyczajny brązowy ryż. 

W japońskich sklepach można napotkać maszyny polerujące ryż za drobną opłatą. 精米所 (wym. „seimaijo”) zazwyczaj za kwotę 100 ¥ czyszczą 10 kg brązowego ryżu. Otręby ryżowe (efekt uboczny procesu obróbki), zwane w Japonii 米ぬか (wym. „komenuka”), służą w przemyśle do produkcji oleju ryżowego. Można też je wykorzystać do przyrządzania ぬかづけ (wym. „nukazuke”), czyli naturalnych pikli. Dostępne w supermarketach opakowania ważą zwykle 5 kg, 10 kg (czasami można znaleźć mniejsze torebki). Brązowy ryż sprzedaje się w 30 kg workach.

Przygotowywanie ryżu urosło do rangi sztuki. W lokalach serwujących 寿 zajmują się tym osobni kucharze. W domach stosuje się 炊飯器 (wym. „suihanki”), czyli specjalne mikrofalowe (rzadziej parowe) szybkowary do przyrządzania ryżu. Przed gotowaniem należy go oczywiście namoczyć (czas moczenia jest uzależniony od jakości, świeżości ziaren). Do gotowania ryżu nie dodajemy soli! Warto zaopatrzyć się w 炊飯器 (ceny zaczynają się już od 100 zł). Nie tylko możemy ustawić  w nich godzinę, o której nasz ryż ma być gotowy (np. na śniadanie), ale na dodatek specjalna budowa utrzymuje ryż w stanie ciepłym, kleistym. Ryż podajemy w okrągłych miseczkach. Czasami po gotowaniu przechowuje się ryż w przykrywanym drewnianym pudle – (wym. „ohitsu”).

Jak poradzić sobie bez wyspecjalizowanego sprzętu AGD? Ryż na 寿 możemy z powodzeniem przygotować w zwykłym garnku (o grubym dnie oraz szczelną przykrywką; garnki z powłoką teflonową nie nadają się z racji przywierania ryżu do ścianek) na konwencjonalnej kuchence. Idealny ryż nie jest rozgotowany, ani niedogotowany (czyt. twardy w środku) – musi być jednolity w całej objętości (każde ziarenko można łatwo rozróżnić). To, co wyciągniemy z garnka powinno błyszczeć, porządnie się lepić, a przede wszystkim odpowiednio smakować.

Zacznijmy od wyboru ryżu. Powinniśmy wypatrywać na opakowaniach znaków określających odmianę dedykowaną  寿. W naszym kraju towar ten jest łatwo dostępny (dotyczy to nie tylko zakupów dokonywanych przez Internet, ale także tych w sklepach stacjonarnych). Znacznie trudniej jest znaleźć konkretną odmianę (wybór niestety jest bardzo skromny). Pamiętajmy o sprawdzeniu daty ważności (świeży ryż daje najlepsze rezultaty). Unikajmy produktów pakowanych próżniowo (z uwagi na rozgniatanie ziaren). W sytuacjach kryzysowych możemy wykorzystać ryż do risotto (koniecznie o małej zawartości skrobi).

Na początku należy opłukać ryż z ewentualnych zanieczyszczeń, kurzu. Dokonujemy tego w dużej misce (najlepiej ze stali nierdzewnej), korzystając wyłącznie z zimnej wody. Czynność płukania powtarzamy, dopóki wylewana woda nie będzie przeźroczysta. Pod dokładnym odcedzeniu odstawiamy go do wyschnięcia (na jakieś 30 min). 

Ważnym elementem odpowiednio spreparowanego ryżu jest zaprawa 合わせ (wym. „awasezu”, mieszanina octu ryżowego z cukrem, solą morską). Jej podstawą jest biały ocet ryżowy [米酢 (wym. „komezu”)]. Najlepiej wybrać jest produkt japoński – ocet ten różni się w smaku od swoich odpowiedników z Chin, Korei, Wietnamu. W ramach zastępstwa możemy też zastosować bardzo słaby ocet jabłkowy. Do zaprawy można dodawać także inne przyprawy – wszystko zależy od tego, co nam smakuje najbardziej. Tradycyjnie można wzmocnić miksturę alkoholem ryżowym (jednakowoż musi być on stosunkowo słodki). Na szklankę ryżu należy przygotować 合わせ z trzech łyżeczek cukru, jednej łyżeczki soli rozpuszczonych w dwóch łyżkach octu i jednej łyżki 日本.

Osuszony ryż (jedna szklanka) przesypujemy do garnka. Wlewamy również do niego półtorej szklanki wody. Całość dopełniamy pojedynczym kawałkiem arkusza (wym. „konbu”) ułożonym na wierzchu ryżu. Szczelnie zamykamy garnek, ustawiając go na dużym ogniu. Czekamy, aż woda zawrze, by zmniejszyć płomień (gotujemy tak przez 10 min). Następnie wyłączamy kuchenkę, zostawiając całość do ostygnięcia (10 min). Ryż przekładamy później do miski. Przestępujemy do skrapiania ryżu 合わせ (w międzyczasie wachlujemy masę, by ją ostudzić). Bardzo uważamy, aby nie uszkodzić ziarenek. Przechowujemy je w misce pod wilgotną ściereczką (nie wolno umieszczać go w lodówce, gdyż ziarna stają się twarde). Uważa się, że 寿 powinno być zimne. Jednak ryż należy podawać w temperaturze ciała. Najlepiej jest przyrządzić go bezpośrednio przed przygotowaniem 寿, które należy spożyć w jak najszybciej (chodzi o zachowanie równowagi, związku pomiędzy dodatkami, ryżem oraz sosem sojowym).

Ugotowanie idealnego ryżu wymaga praktyki. Nie od razu uda nam się przygotować coś, co będzie stanowiło podstawę dobrego, smacznego, wyrazistego 寿. Warto eksperymentować z proporcją, smakiem, aby zadowolić swoje kubki smakowe. Ostatecznie w domowej kuchni przyrządzamy posiłki dla swoich najbliższych, a nie klientów. Ich zadowolenie po spożyciu dania powinno być dla nas powodem do dumy, ale także rodzajem zachęty do dalszej wytężonej pracy. Obserwując japońskim mistrzów 寿, możemy odnieść wrażenie, że nauka przygotowywania tych niewielkich kąsków nigdy się nie kończy.

środa, 15 stycznia 2014

Kurs 忍び cz. III



Opanowanie walki wręcz jest pierwszym wyzwaniem na drodze do poznania sekretów skutecznej samoobrony. To właśnie walka bez użycia przedmiotów odgrywa ogromną rolę w większości przypadków obrony koniecznej. Pozwolę sobie zauważyć, że ciało ludzkie jest najdoskonalszą z broni (na dodatek zdolną do samodzielnego podejmowania decyzji). Jeśli takie założenie poprzemy odpowiednim treningiem, zdołamy sobie poradzić nawet w najtrudniejszej sytuacji. Co przesądza o skuteczności naszego treningu?

Na wstępie musimy sobie uświadomić, co jest naszym celem. Czy jest to zbudowanie masy mięśniowej godnej Mariusza Pudzianowskiego w latach jego świetności sportowej? A może wolimy dyskretną muskulaturę (podobną do tej posiadanej przez modeli Calvina Kleina)? Abstrahując od naszych (starajmy się ćwiczyć dla siebie, a nie dla innych) wyobrażeń wzorowej męskiej sylwetki (zakładam, iż traktujemy ją wyłącznie jako efekt uboczny sesji treningowych) pamiętajmy, że mięśnie muszą spełniać następujące funkcje:

·     zapewnić odpowiednią motorykę ciała, kończyn, narządów wewnętrznych (niezależnie od układu ciała w przestrzeni czy wykonywanych ruchów, np. kopnięć z wyskoku)
·      umożliwić bezproblemowy przepływ i regulację płynów w ustroju
·  pomóc przy zachowaniu prawidłowej postawy (a także przy powracaniu do niej po wytrąceniu z równowagi, np. po podcięciu)
·     utrzymać właściwą wydajność procesu termogenezy (np. podczas zimowych przebieżek)
·     stanowić dodatkową ochronę dla struktur wewnętrznych organizmu

Mięśnie przydadzą nam się w wielu różnych sytuacjach, ale zadbajmy, aby zatroszczyć się szczególnie o ostatnią z wymienionych funkcji. Nie chodzi tu tylko o warstwę tkanki mięśniowej mającej przechwytywać siłę uderzenia, ale przede wszystkim o ochronę bardziej newralgicznych miejsc. O ile kość po pewnym czasie zrośnie się (ew. przy pomocy kilku śrub ortopedycznych), uszkodzona skóra pokryje się tkanką bliznowatą, o tyle stawy pozostają najsłabszym ogniwem ciała każdego wojownika (stąd tak wiele styli polega na dźwigniach, wykręceniach). Uszkodzony (skręcenie, zwichnięcie, podwichnięcie) staw nie wróci już nigdy do dawnej sprawności. Dlatego tak ważne jest, aby mieć dość siły, by nie dopuścić do uszkodzenia ważnych stawów (skokowy, kolanowy, biodrowy, łokciowy, ramienny). Nie oceniajmy nigdy przeciwnika na podstawie jego wyglądu, postury, sylwetki, ale na podstawie tego, co prezentuje w czasie starcia (a i tak należy zachować ostrożność przed niespodziewanym).

Wszyscy znamy pozytywne skutki regularnego wysiłku fizycznego. Odpowiednio przygotowane ciało pozwoli przyswoić sobie sztukę walki wręcz. Wiele osób postrzega regularny trening w charakterze przykrego obowiązku pochłaniającego cenny czas. Takie podejście nie pozwoli nam osiągnąć pożądanych efektów. Codzienny (taki uważam za najskuteczniejszy) trening musi być świadomą decyzją. Powinno się rozkoszować każdym kolejnym powtórzeniem ćwiczenia, ciesząc się z pokonywania własnych słabości. Ból jest nieodłączną częścią rozwoju fizycznego (Jeśli czujesz ból, to znaczy, że jeszcze żyjesz.). Musimy się z nim oswoić (np. wymieniając z kolegą ciosy), aby w sytuacji zagrożenia zachować trzeźwość umysłu. Przejdźmy zatem do meritum.

Wojownicy ninja zdawali sobie sprawę, że przetrwanie jest znacznie ważniejsze od umiłowania tradycji. W ekstremalnych przypadkach nie możemy stać się niewolnikami kodeksów i reguł zapisanych w historii sztuk walki. Liczy się przede wszystkim skuteczność. Ninja nie ograniczali się nigdy do jednego (faworyzowanego) stylu walki. Starali się poznać wszystkie odmiany, czerpiąc garściami z tych bardziej skutecznych. Adaptowali najskuteczniejsze ruchy, postawy, taktyki, okrajając je z zasad krępujących niekiedy dany styl (np. zakaz uderzenia rękoma w głowę). To wskazówka. Uczmy się, poznawajmy i przyswajajmy to, co jest najbardziej odpowiednie do naszego indywidualnego stylu.

W czasie swojego szkolenia młodzi adepci sztuki ninja poznawali elementy wspólne dla wszystkich styli walki przy uwzględnieniu swoich wrodzonych zalet lub wad (wzrost, waga, budowa). Chcąc usystematyzować zdobytą w ten sposób wiedzę dokonali symbolicznego podziału treningu na trzy etapy: opanowanie narzędzi, przyswojenie techniki oraz osiągnięcie celu. Narzędziami są nasze ciała, a konkretniej stopy, dłonie, łokcie, kolana, zęby, paznokcie i inne ich części mogące nam posłużyć do wykonania technik. Techniki to natomiast określone sposoby wykorzystania naszych naturalnych narzędzi do ataku lub obrony. Naszym celem jest oczywiście wykorzystanie narzędzi, technik do skutecznej samoobrony.

W czasie ostrego starcia musimy być w stanie wykorzystać każdą część naszego ciała dla uzyskania przewagi. Ninja poświęcali dużo uwagi na mistrzowskie opanowanie walki wręcz. Umożliwiała ona wykonanie zadania nawet po utracie sprzętu bojowego (czyt. broni). Jednocześnie znacząco przyspiesza przyswajanie technik walk różnoraką bronią (ruchy z nimi są bardzo podobne do tych wykonywanych ręcznie). Zacznijmy jednak od tego, jak skutecznie bronić się przed uderzeniem (pamiętajmy, że optima defensio aggresio est). Nasze mięśnie nie zapewnią nam całkowitej ochrony. Możemy jednak zbliżyć się do pojęcia obrony absolutnej, stosując umiejętne blokowanie ciosów oponenta.

Bloki mają za zadanie przyjąć impet uderzenia w sposób jak najmniej destrukcyjny dla broniącego się. Ninja oczywiście nie stosowali się do takich reguł. Blokowanie ciosu w ninjitsu opiera się na zaatakowaniu przeciwnika (np. ręki, którą wyprowadza cios). Nasze kontruderzenie musi być na tyle dynamiczne (zarówno silne, jak i szybkie), aby nie tylko uniknąć ciosu, ale także wyłączyć z walki część ciała przeciwnika (一拳必). To podejście charakterystyczne dla wojowników cienia opierających swoje kontry na koncentracji, obserwacji otoczenia oraz dzikiej nieprzewidywalności.

Bloki możemy podzielić ze względu na charakter przyjęcia ciosu:

·         twarde (sztywny, bolesny blok mający na celu przyjęcie całego uderzenia; usztywniamy ciało, a cios przeciwnika odbija się od naszego bloku; taka forma obrony powoduje uszkodzenia, urazy atakującego, obniżając również płynność ruchów broniącego się; wysoce nieskuteczna, jeśli atakuje nas ktoś o znacznej przewadze siłowej – może nastąpić przełamanie naszej defensywy)
·      miękkie (lekki, płynny oraz bardzo szybki blok; staramy się zejść z linii ataku tak, by wyprowadzony cios jedynie lekko nas musnął; kontratak wyprowadzony jest natychmiast, dzięki niezachwianiu płynności ruchów; różnica sił nie odgrywa tu większej roli – liczy się zwinność, szybkość)

Ninja preferowali bloki miękkie, starając się szybko wyłączyć z działania cel. Każdy blok ma umożliwić „odbicie się” od ciosu i wykorzystanie przechwyconej energii do nadania kontratakowi dodatkowego impetu. Skuteczne bloki rządzą się trzema regułami:

1.       Blok to tylko inna nazwa kontruderzenia.
2.       Kiedy cios spada poniżej pasa, blokuj nogami, a jeśli powyżej – rękoma.
3.       Blokowanie winno opierać się na reakcjach odruchowych.

Bloki opanujemy tylko trenując w grupie. Jeśli chce się skutecznie obronić przed potencjalnie groźnym uderzeniem, ktoś musi takie wyprowadzać. Jest to o tyle korzystne dla naszego rozwoju, że pozwoli nam też wypracować odporność na ból. Zawsze zachowujmy kontakt wzrokowy z atakującym. Przymknięcie powiek (na tyle cienkich, iż przepuszczają światło) nie uchroni naszych oczu przed uszkodzeniem. Pędząca pięść bez trudu pozbawi nas wzroku, jeśli poddamy się wrodzonemu lękowi, zamykając oczy. Jeśli jednak wytrzymamy, mamy szansę na kontratak.