Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kopnięcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kopnięcia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 stycznia 2014

Kurs 忍び cz. VI



W ostatniej części cyklu poświęconej walce wręcz zajmiemy się elementami łączącymi znane nam już techniki kopnięć, uderzeń. Poznamy też dodatkowe sposoby na wykorzystanie w walce właściwości ludzkiego ciała (dla uzyskania niezbędnej do zwycięstwa przewagi). Zostanie opisanych też kilka wskazówek (zaczerpniętych z materiałów źródłowych traktujących o ninjitsu), które pomogą zintensyfikować efekt wyprowadzanych ciosów.

Dwie podstawowe reguły walki wręcz to:

1.     Kiedy już skrócimy dystans dzielący nas od nieprzyjaciela, zostajemy w ścisłym kontakcie, zadając maksymalną liczbę ciosów (Kop nawet w chwili przerwy!). Odsunięcie się oznacza stworzenie przeciwnikowi możliwości kontrataku.
2.       Nie możemy się wahać – zawsze powinniśmy walczyć tak, jakby od wyniku starcia zależało nasze życie. Dlatego nie przejmujmy się skutkami naszych działań – złammy po prostu pochwyconą (w solidną dźwignię) rękę. Ewentualnie zostawmy tą decyzję przeciwnikowi (na podobieństwo rannego zwierzęcia będzie próbował wyswobodzić się z uścisku, samemu uszkadzając swoją kończynę, kierując się złudną nadzieją uratowania życia kosztem ręki).

Świadomość ułożenia ciała w przestrzeni jest bardzo istotna. Nasza postawa bezpośrednio wpływa na ilość możliwych kombinacji. Dlatego tak ważne jest, by dobrać odpowiednią pozycję do sytuacji. Ugiąć nogi czy też je wyprostować? Czy ciężar ciała ma być przeniesiony na jedną nogę? A może należy go rozłożyć równomiernie na obie kończyny dolne? Ninja ograniczyli liczbę tradycyjnych postaw (wzorowanych na zwierzętach) do trzech najskuteczniejszych: tylnej obronnej (osiemdziesiąt procent masy utrzymuje noga ustawiona z tyłu – kopnięcia wykonujemy przednią nogą), jeźdźca (ciężar rozłożony równomiernie, a kopnięcia są możliwe tylko, kiedy nastąpi przeniesienie ciężaru na wybraną kończynę) oraz frontalnej (siedemdziesiąt procent masy spoczywa na wysuniętej nodze, kiedy trzydzieści na pozostającej w tyle – atakujemy wyłącznie tą drugą). Docelowo zawsze staramy się poruszać w stronę nogi podpierającej przeciwnika (nie skupiamy się na nodze kopiącej). Niektórzy twierdzą, że najlepszym momentem do ataku jest przyjęcie przez wroga postawy jeźdźca (uniemożliwia kopnięcia). 

Kiedy przyjrzymy się walczącemu wojownikowi ninja, odnosimy wrażenie, że porusza się on wzdłuż prostej linii. W starciu jeden na jednego można mówić nawet o zamkniętej prostopadłościennej przestrzeni (trzy linie ataku: dwie zewnętrzne oraz środkowa), w jakiej zamyka on siebie i swoich przeciwników. W rzeczywistości to tylko pozory stosowanego przez niego kroku półksiężycowego (pozostając w wysokim półprzysiadzie noga robiąca krok zatacza łuk ustawiając się przed nogą podpierającą do momentu osiągnięcia właściwej postawy). Pozwala on wykonać podcięcie bez potrzeby wykonywania charakterystycznych dla niego ruchów (przeciwnik nie będzie przygotowany na taki obrót sprawy). Ninja byli mistrzami w trudnej sztuce zwodzenia (niejednokrotnie wykwalifikowanego) wroga. Wielokrotnie zmieniali swoje nawyki, zachowując się w sztuczny sposób, aby zaskoczyć atakowanego (podobna zasada odnosi się do broni egzotycznej). Większość ciosów w (wym. „taijutsu”, czyli dosłownie „techniki ciała”, zbiorcza nazwa technik wali wręcz w ninjitsu) ma jakieś ukryte właściwości.

Zamknięcie, czyli sytuacja, kiedy jesteśmy (z przeciwnikiem) zwróceni do siebie twarzami, a nasze obręcze barkowe, miednice są równoległe, umożliwia oponentowi bezproblemowe wykonanie większości technik ręcznych czy nożnych (stały zasięg, duża powierzchnia celu). Dotyczy to także nas, ale przecież my (na szczęście) nie ograniczamy się do konwencjonalnych technik. Aby przełamać impas możemy przesunąć się do przodu, unosząc jedną z nóg, aby zasłonić krocze. W tej pozycji możemy błyskawicznie zastosować kopnięcie okrężne (to kolano jest najbardziej wysuniętym fragmentem ciała), a odległość uniemożliwi wrogowi podcięcie. Po kopnięciu nogę przenosimy poza zewnętrzną linię ataku, bezlitośnie kontynuując atak. 

Innym rozwiązaniem jest wyjście z zamknięcia, poprzez częściowe wycofanie. Odwodzimy jedną nogę (za środkową linię ataku), aby ustawić się prostopadle do przeciwnika (ograniczamy liczbę potencjalnych celów), przyjmując postawę jeźdźca. 

Dobrym ruchem otwierającym jest połączenie mocnego (obrót na pięcie, zgięcie i uniesienie jej) wyrzutu nogi do przodu z jednoczesnym uderzeniem odwróconą pięścią po łuku lub wypchnięciem łokcia. Pozornie taki atak wydaje się skomplikowany, ale chodzi w gruncie rzeczy o ruch przypominający przeskakiwanie niskiego płotka (ninja szukają podobieństw, a nie różnic). 

Uzupełnieniem arsenału uderzeń, kopnięć są duszenia oraz chwyty (mają one za zadanie bezpieczne zejście z linii ataku, powrót do właściwej postawy, odparcie konwencjonalnego ataku). Wymagają one kunsztu i dużej praktyki. Są one dodatkiem, a nie podstawą (niech założenie dźwigni nie stanie się naszym głównym celem). Prawdziwy wojownik wykonuje je wyłącznie w momencie, kiedy sam nie jest zagrożony kontrą. Dużą zaletą tych dodatków jest ich niezależność od posiadanej masy mięśniowej. O wiele bardziej wartościowa jest prędkość, umiejętność poruszania się i dogłębna znajomość ludzkiej anatomii (słabe punkty). Ninja dzielili swoje działa na kilka etapów:

·    przesuń się (chodzi o wyprowadzenie przeciwnika w pole – ten będzie usilnie starał się przewidzieć nasz kolejny ruch; każdy atak przeciwnika musi być połączony ze zmianą naszej pozycji, przesuwając się, obracając bądź podskakując – wytrącimy go z równowagi, zajmując pozycję dogodną do wybranego przez nas ataku)
·    powstrzymaj (musimy zdecydowanie odpowiedzieć na każdą próbę kontrataku; możemy stopniowo osłabiać jego siłę, uderzając wciąż w to samo miejsce na podobieństwo fal przypływu rozbijających się o klif; ninja preferowali bardziej radykalne środki, dążąc do zmiażdżenia albo złamania atakującej kończyny)
·    pochwyć (skoro wybiliśmy przeciwnika z rytmu, możemy go teraz złapać, odcinając mu drogę ucieczki poprzez zablokowanie kończyny lub pochwycenie za ubranie, włosy; pamiętajmy, aby nie ograniczać się wyłącznie do chwytania dłońmi – równie dobrze sprawdzą się ramiona, nogi)
·  pokonaj (ninjitsu nie zawiera idei pokonania wroga przy minimalnej ilości przemocy – walczymy z całą brutalnością tak, by leżący przeciwnik nie był w stanie kontynuować walki z powodu uszkodzeń)

Chwyty stosowane w sztukach walki możemy ogólnie podzielić na:

·       chwyty na górną część ciała (służą głównie obezwładnieniu przeciwnika poprzez wywołanie silnego bólu za pomocą dźwigni lub pozbawienie przytomności duszeniem)
·         chwyty na dolną część ciała (nogi mają znacznie większy zasięg od rąk, więc ich wyłączenie z walki poprawi naszą obronność; staramy się przeprowadzić ich eliminację poprzez niszczenie stawów, łamanie kości i doprowadzić wroga do upadku – ninja zawsze wykonuje na leżącym mocne stąpnięcie kończące walkę)

We wschodnich stylach walki każdy cios jest poprzedzony innym, stanowiąc jednocześnie preludium do kolejnego (walczący rzadko przybierają postawy statyczne). Szkoły zachodnie preferują raczej taktykę zbliż się – zaatakuj – wycofaj się. W wyniku takiej filozofii kończyny bokserów są bardzo trudne do uchwycenia (i dlatego dźwignie rzadko występują w stylach zachodnich). Synchronizacja ciosów pozwalała wojownikom ninja chwytać nawet oszczędnych w ruchach nieprzyjaciół. Czym jest dźwignia? To takie (przymusowe) ułożenie stawu, aby każda próba uwolnienia się z chwytu wywoływała ból. Oczywiście nie potrzeba wiele wysiłku (wyobraźni), by jednym zdecydowanym ruchem zniszczyć staw, wyłączając kończynę z dalszego współzawodnictwa. Istnieje bardzo szeroka gama dźwigni [ (wym. „jujitsu”, co oznacza „sztukę miękkości”), 合気 (wym. „aikido”), (wym. „judo”, czyli „droga miękkości”)], ale zasadniczo możemy je pogrupować (upraszczanie było umiejętnością cenioną przez wojowników cienia) na te atakujące dłoń, nadgarstek (odpowiednio stopę, kostkę) oraz łokieć (kolano). Pozostałe stosuje się niemal wyłącznie w trakcie walki w parterze (wymagane jest skomplikowane ułożenia ciała).

Szyja, z uwagi na nagromadzenie dużych naczyń krwionośnych (zaopatrujących mózg w krew) oraz wrażliwości struktur układu oddechowego (krtań, tchawica), jest doskonałym celem ataku. Dźwignie przyduszające (duszenia) pozwolą szybko i skutecznie wyłączyć świadomość wroga (wystarczy na nieco ponad trzydzieści sekund odciąć dopływ krwi do mózgu). Zmiażdżenie gardła (lub tchawicy) nie tylko utrudni (uniemożliwi) oddychanie, ale i stworzy ryzyko zadławienia się krwawą plwociną, kostnymi (chrzęstnymi) odłamkami.

Może się zdarzyć, że walka zakończy się upadkiem obu walczących (sprowadzenie do parteru). W rozdygotanej plątaninie ciał ciężko zachować trzeźwość umysłu i planować swoje kolejne ruchy. Nie istnieje styl walki czyniący swoich adeptów „nieprzewracalnymi”. Dlatego każdy powinien sobie przyswoić kilka wskazówek dotyczących walki na ziemi:

1.       Zawsze dobij leżącego (nie zawsze chodzi o uśmiercenie). Jeśli zawahasz się (wyrzuty sumienia, względy moralne), przeciwnik może to wykorzystać do odwrócenia ról. Czy myślisz, że on również się zawaha?
2.      Jeśli upadniemy (podcięcie, poślizgnięcie się), staramy się podnieść tak szybko, jak to tylko możliwe.
3.    Jeżeli z jakiegoś powodu natychmiastowe powstanie jest niemożliwe (szarża wroga), nie leż bezczynnie – kop, uderzaj, chwytaj (aktywna postawa obronna).
4.  W walce w parterze staraj się wykorzystywać otoczenie (drzewa, ściany) mogące zapewnić ci przewagę. Warto także skorzystać z pomocy broni improwizowanej.

Podstawowe prawo natury zakłada zwycięstwo silniejszego (Przetrwają tylko najsilniejsi!) organizmu. W dzisiejszych czasach wiele fałszywych ideologii stara się usunąć je z ludzkiej świadomości, podejmując bezczelne próby przymusowej „pacyfizacji” społeczeństwa (ograniczenie dostępu do broni, zaostrzanie przepisów karnych dotyczących obrony koniecznej). My musimy zachować w świadomości naturalny porządek rzeczy. Nie zakłada on przecież okrucieństwa, przemocy. Gdy ktoś, łamiąc prawo i wybierając drogę występku, nastaje na nasze (bądź naszych najbliższych) życie, zdrowie, nie możemy okazać mu litości (Ozeasz powiedział: Kto sieje wiatr, ten zbierze burzę.). Jednocześnie, jako światli (świadomi zagrożeń tego świata), uczciwi ludzie, możemy rościć sobie prawo do przetrwania.

Czasami warto przegrać bitwę, aby wygrać wojnę. radził rozważnym dowódcom pozorować odwrót, by wciągnąć przeciwnika w pułapkę. Są momenty, w których warto stworzyć pozory ustępliwości (wróg ciągnie, a Ty pchasz; wróg pcha, Ty ciągniesz). Należy wykorzystywać siłę, prędkość naszego oponenta, kierując jego złe intencje przeciw niemu samemu.

Sama znajomość (świadomość) narzędzi, technik nie zapewni mistrzostwa w trudnej sztuce walki wręcz. Potrzebujemy celu i sposobów na jego osiąganie. Konieczne jest uzyskanie płynności ruchów. Ta przyjdzie z czasem – potrzeba setek godzin treningów, aby nasze ciało instynktownie (bez ingerencji procesów myślowych) reagowało na zagrożenia. Po zdobyciu tejże umiejętności, nasze kończyny same będą bezbłędnie trafiać w czułe miejsca na ciele przeciwnika. Nam pozostanie jedynie ocena sytuacji. Taki poziom zapewni nam również odporność na ból (pozbędziemy się wrodzonych uprzedzeń z nim związanych). Zniknie też strach przed porażką, a my sami zaczniemy czerpać prawdziwą przyjemność z walki, rozkoszując się każdym ruchem.

Nawet mistrzowie nie zadają wyłącznie celnych, skutecznych ciosów. Wiele z nich nie trafia we właściwe miejsce, jest przechwytywanych bądź blokowanych. To, co odróżnia mistrza od adepta, stanowi znajomość reguły odbicia [na podobnej zasadzie działaヌンチャ(wym. „nunchaku”)]. Padający cios jest zawsze kontynuowany bez względu na jego skuteczność.

Wojownicy ninja hołdowali zasadzie domina, zalewając swoich wrogów dziesiątkami następującymi po sobie ciosów. Wynikało to z ich filozofii (dostosowywanie się do zmieniającej się sytuacji). Postawa ta jest zdecydowanie godna naśladowania w ramach skutecznej samoobrony. Na tym kończy się część kursu poświęcona walce wręcz. Zapamiętaj przede wszystkim, aby nigdy się poddawać i nie ulegać strachowi przed przeciwnikiem.


piątek, 17 stycznia 2014

Kurs 忍び cz. V



Walka nie ogranicza się wyłącznie do blokowania ciosów przeciwnika (skoro wzorujemy się na podejściu wojowników cienia, to właściwie powinniśmy unikać wybitnie defensywnej postawy) lub użytkowania górnej części naszego ciała. Nasze nogi kryją niesłychany potencjał. Przez większość naszego życia dźwigają ciężar naszego ciała, umożliwiając poruszanie się w pozycji wyprostowanej oraz dwunożnej (przez to mięśnie kończyn dolnych są najbardziej masywne). Dodajmy, iż ich masa to niemal 46 % masy całego człowieka. Jednocześnie ich długość wpływa na poprawę zasięgu ich działania. Wszystkie te czynniki sprawiają, że kopnięcia niosą za sobą znacznie większą siłę, niż uderzenia z użyciem rąk lub głowy. Trudniej jest się przed nimi bronić, chociaż narażają kopiącego na utratę równowagi.

Podobnie, jak w przypadku uderzeń, pozornie występuje niezliczona liczba wariacji kopnięć. Jednak nauczyliśmy się już, aby nie szukać różnic, ale podobieństw (dzięki temu przyswoimy sobie nową wiedzę). W praktyce wyróżnić można cztery rodzaje kopnięć (w zależności od stylu walki różnią się nazwami):

·         kopnięcia w przód (cios wykonujemy poziomu w stronę przeciwnika; najpierw zgina się kolano, po czym następuje dynamiczny wyrzut stopy przed siebie; jeśli posiadamy buty o twardej podeszwie, uderzamy palcami, a w innych przypadkach piętą lub śródstopiem)
·     kopnięcia boczne (cios spada na przeciwnika z jednej strony tułowia; najpierw odciągamy nogę, zginając w kolano, a następnie wyrzucamy podudzie, uderzając wroga krawędzią stopy, piętą bądź podeszwą)
·   kopnięcia okrężne (noga porusza się po łuku; kopnięcie możemy wykonać w płaszczyźnie pionowej, trafiając przeciwnika górną częścią stopy; innym rozwiązaniem jest kopnięcie boczne zahaczające, polegające na uderzenie stopą  – wyjątkowo skuteczne do atakowania krocza)
·   kopnięcia opadające (cios wykonywany po łuku do góry w płaszczyźnie pionowej, zataczający w powietrzu literę U; uderza się zewnętrzną lub wewnętrzną krawędzią stopy)

Chociaż w walce mamy do czynienia z tymi czteroma podstawowymi typami, to wiele styli łączy je w długie kombinacje z odpowiednim sposobem poruszania się, tworząc nowe rodzaje kopnięć. Dezorientują one przeciwnika, zaskakując prędkością i niszczycielską siłą ciosów. W odróżnieniu od uderzeń ręcznych znacznie ciężej ustawić nogę w ruchu pod właściwym kątem, aby wykorzystać właściwości układu kostnego (kość udowa jest twardsza od betonu i sześciokrotnie twardsza od żelaznej sztaby o tej samej masie), co z jednej strony utrudnia łamanie kości, a z drugiej ułatwia ogłuszanie oponenta. Oprócz stóp możemy wykorzystać w boju także inne części kończyny dolnej.

Biodra sprawdzają się w stylach opartych na rzutach (rzucony o ziemię przeciwnik zazwyczaj nie jest w stanie kontynuować walki). Odpowiedni balans biodrami w bliskim zwarciu wytrąca przeciwnika z równowagi, odwracając jego uwagę. Nawet zwykły cios wymierzony w bok, biodro, krocze zadaje duży ból swoją dynamiką.

Kolana mimo skomplikowanej budowy służą do przełamywania obrony przeciwnika. W zależności od stopnia rozciągnięcia ciała kolanami uderzamy zarówno w pionie (celujemy w klatkę piersiową, gardło, głowę), jak i poziomie (biodra, jama brzuszna).

Długie gości goleni również mogą posłużyć do zadawania dewastujących ciosów. Niestety z racji skupienia receptorów bólu na ich zewnętrznej części kopnięcia goleniami są zarezerwowane wyłącznie dla doświadczonych wojowników. Potrzeba długich lat odczulania (np. poprzez uderzenia w coraz twardsze przedmioty), aby cios golenią przestał być mieczem obosiecznym. Sztywność podudzia umożliwia skuteczne podcinanie przeciwnika (nie wymaga przy tym jego wzmacniania).

Najbardziej wybuchowe kopnięcia opierają się na wykorzystaniu pędu całego ciała. Możemy wykonać kopnięcie obrotowe (następuje ono po obróceniu się), uderzając stopą (najczęściej piętą). Chociaż wyprowadzenie obrotowego kopnięcia zajmuje sporo czasu, a w jego trakcie musimy odwrócić się plecami do kopanego (co może skończyć się bolesnym kontratakiem), to moc ciosu świetnie sprawi się w charakterze odrzucenia. Innym rodzajem wybuchowego kopnięcia jest kopnięcie z wyskoku wykorzystujące ciężar ciała i siłę grawitacji. Zablokowanie takiego ciosu jest bardzo trudne (preferuje się raczej schodzenie z linii ataku). Idealnie sprawi się do rozbijania gardy. Opanowanie wybuchowych kopnięć wymaga olbrzymiej sprawności fizycznej oraz idealnego wyczucia równowagi.

Co jest najbardziej istotne w treningu kopnięć? Na pewno wzmacnianie. Musimy regularnie obijać nasze kończyny dolne, aby uodpornić je na bodźce bólowe. Najlepiej zacząć od czegoś półtwardego [np. (wym. „makiwara”, czyli dosłownie „snop słomy”, tradycyjny worek treningowy], stopniowo zwiększając twardość naszego celu (lite drewno, drewniany słup oplątany linami lub łańcuchami, bryły lodu). Równie istotne jest wyczucie równowagi. Świetnie sprawdzą się ćwiczenia baletowe, a także zwyczajne wykonywanie technik nożnych przy balansowaniu ciałem (w trakcie kopnięcia zmieniamy położenie, usztywnienie nogi podpierającej). Zachowanie równowagi przy samym kopnięciu to dopiero początek. Musimy pamiętać, że nasz cios trafi, odbije się albo zostanie zablokowany. Przeciwnik może też pochwycić naszą kończynę. Nawet w tym najgorszym scenariuszu musimy zachować pozycję wyprostowaną, jak również wyrwać się z uścisku z możliwie najmniejszymi uszkodzeniami. Nie możemy też zapominać o rozwoju całego ciała (Im lepiej wiesz, w jaki sposób łączą się poszczególne części ciała, tym łatwiej przyjdzie Ci je rozdzielić.). Całość musi ze sobą współgrać (cały czas też mamy w pamięci, aby na podobieństwo ninja, zadawać ciosy łączone, tj. rękoma oraz nogami).

Wiemy już, że poruszanie się w walce jest kwestią ważną. Mogłoby się wydawać, iż wysportowany człowiek ma pełną dowolność w poruszaniu się w trójwymiarowej przestrzeni. Tak jednak nie jest. Liczba kierunków ruchu jest mocno ograniczona (gdyby tak nie było, nie mielibyśmy najmniejszych szans na przewidzenie kolejnego ruchu przeciwnika). Istnieje dziesięć podstawowych kierunków: osiem kierunków geograficznych i dwa kierunki pionowe (w górę – podskok, w dół – przykucnięcie). Ograniczenia te dotyczą (na szczęście) obu walczących stron.

Ninja wykazywali się wyjątkowo zdrowym rozsądkiem. Jednakowoż rzadko wycofywali się z ognia bitwy – preferowali schodzenie z linii ataku i błyskawiczne kontruderzenie na nic nie spodziewającego się oponenta. Możemy wyróżnić trzy rodzaje zmian pozycji (przesunięć):

·         przesunięcie chińskie (zwane także przesunięciem na pięcie)
·         przesunięcie równomierne  (ma na celu zmniejszenie sylwetki, utrudniając trafienie)
·         przesunięcie ukośne (osaczamy przeciwnika, zbliżając się do niego po przekątnej)

Podstawy wiedzy teoretycznej i doświadczenie bitewne umożliwia nie tylko sprawne unikanie ciosów, ale również wykorzystywanie omyłek przeciwnika. Kiedy uświadomimy sobie już mnogość potencjalnych (minimalnych) zmian, jakich możemy dokonać przy użycia naszego ciała (różne kąty natarcia, różne płaszczyzny), dojdziemy do wniosku, że walka wymaga także rozwiniętych zdolności logicznego myślenia. Walka wręcz przypomina grę w szachy, gdzie każdy ruch niesie za sobą dobre lub złe skutki. Zawsze musimy być świadomi konsekwencji naszych działań.

Wojownicy ninja nabywali umiejętność przewidywania ruchów wroga w wyniku długotrwałego treningu poruszania się (pod czujnym okiem instruktora lub z jednoczesną obserwacją swoich ruchów na podstawie odbicia w naściennych lustrach). Skoro liczba kierunków jest ograniczona, to liczba ich kombinacji także jest z góry określona. Im więcej potrafimy sami, tym trudniej przeciwnikowi nas zaskoczyć. Sztuki walki do droga ciągłego i ustawicznego samodoskonalenia. Możemy to zrobić nawet jadąc autobusem – wystarczy pobawić się w napinanie mięśni brzucha. Poprawi to kontrolę nad tymi partiami mięśniowymi. A posłuszny oraz twardy brzuch zawsze przydaje się w walce.