Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 marca 2014

Problemy społeczne u schyłku republiki rzymskiej cz. III

Po śmierci Gajusza Grakcha stronnictwo popularów nie przejawiało zbytniej aktywności. Sytuację zmieniło objęcie przywództwa przez trybuna roku 103 p.n.e. Lucjusza Appulejusza Saturninusa. Wyraźną przewagę optymatów ukazał rok 101 p.n.e., kiedy to Mariusz został po raz szósty wybrany konsulem, Saturninus trybunem, a Gajusz Serwiliusz Glaucja pretorem. W roku 100 p.n.e. Saturninus przedstawił projekty dwóch reform: zbożowej (zmniejszenie opłat przy rozdawnictwie zboża do 5/6 asa) oraz agrarnej (dotyczącej rozdziału ziem zdobytych w trakcie wojen z Cymbrami i Teutonami oraz przyznanie weteranom Mariusza działek po 100 jugerów w Afryce). Obie ustawy spotkały się z gwałtownym protestem optymatów, głównie kwestora Kwintusa Cepiona. Z jego inicjatywy dwaj trybuni obłożyli obie ustawy wetem. Doszło do rozruchów pomiędzy ludnością wiejską (pragnącej reform agrarnych), weteranami Mariusza, a klasą posiadającą i uzależnionym od niej plebsem miejskim. Zakończyły się one zwycięstwem Saturninusa i przyjęciem obu ustaw. Pomimo licznych sukcesów, wśród przywódców popularów dochodziło do licznych rozdźwięków. Glaucja i Saturninus chcieli nadal działać wspólnie, ale Mariusz zaczął skłaniać się ku optymatom, co doprowadziło do spadku jego popularności wśród plebsu. Niedługo Saturninus po raz trzeci został trybunem (na rok 99 p.n.e.), a Glaucja ubiegał się o konsulat. W trakcie wyborów doszło do poważnego incydentu. Zwolennicy popularów publicznie zamordowali Gajusza Memmiusza, osiągającego przewagę nad Glaucją. W odpowiedzi optymaci zaczęli przygotowywać zbrojną interwencję. W obliczu zamieszek senat wprowadził stan wyjątkowy, powierzając Mariuszowi i wojskom ściągniętym do Rzymu opanowanie sytuacji. Siły optymatów wspomogli także ekwici. 10 grudnia 100 roku p.n.e. doszło do walk na forum. Zginęło wielu zwolenników popularów, w tym sam Saturninus i Glaucja.

Optymaci ugruntowali swoją przewagę. W czasie działalności Saturninusa wyraźnie zarysował się konflikt interesów pomiędzy plebsem wiejskim i miejskim. Plebs miejski wykazywał słabnące zainteresowanie rozdawnictwem ziemi, korzystając z ustaw zbożowych, hojności bogaczy i możliwości podejmowania prac zarobkowych.

Trybunem roku 88 p.n.e. został Publiusz Sulpicjusz Rufus. Początkowo działał w ugrupowaniu optymatów, ale kierując się chęcią rozwiązania kwestii sprzymierzeńców przystał do popularów. Szybko przedstawił wiele nowych ustaw, w tym m.in. ustawę wykluczającą z senatu ludzi zadłużonych, ustawę odwołującą z wygnania skazanych po 100 r. p.n.e. oraz ustawę umożliwiającą zapisywanie się sprzymierzeńców do wszystkich 35 tribus. Optymaci uznali te ustawy za „niezwykle niebezpieczne dla państwa”. Jednak Rufus, wykorzystując nastroje plebsu oraz stosując szeroko zakrojony terror, niwelował opór przeciwników (zwykł się otaczać strażą przyboczną w sile 3 tys. ludzi). Jego propozycja z 88 r. p.n.e. o przekazaniu dowództwa na Wschodzie Mariuszowi, wywołała oburzenie ze strony zwolennika optymatów, Sulli. Wraz ze swoją armią zaatakował Rzym, pokonując nieprzygotowanych popularów oraz konfiskując majątki ich przywódców. W roku 87 p.n.e. współpracownik Mariusza konsul Lucjusz Korneliusz Cinna doprowadził do odrodzenia się ugrupowania popularów i rozpoczął wojnę z drugim konsulem, optymatą Gnejuszem Oktawiuszem. W roku 86 p.n.e. Cinna i Mariusz zdobyli Rzym, dokonując rzezi przeciwników. W roku 82 p.n.e. zmarł Mariusz, a całą władzę skupił w swych rękach Cinna. Wkrótce, po zakończeniu walk na Wschodzie, Sulla powrócił do Italli. Wykorzystując poparcie żołnierzy bez większych trudności zajął Rzym.

System republikański coraz częściej zawodził. Niektórzy poszukiwali nowego, sprawniejszego ustroju. Pierwszą taką próbą były rządy Sulli w latach 82 – 79 p.n.e., chcącego zastąpić republikę dyktaturą militarną. Dzięki ustawie Lex de Imperio został mianowany dyktatorem na czas nieograniczony. Jego bezwzględna postawa wobec przeciwników (proskrypcje licznych zamożnych obywateli) umożliwiła mu przeprowadzenie wielu reform. Powiększył senat do 600 senatorów, uzupełniając go przede wszystkim przedstawicielami stanu ekwickiego, a także liczbę urzędników (kwestorów z 12 do 20, pretorów z 6 do 8). Ograniczono władze cenzorską. Uporządkowano sprawy prowincji, powierzając namiestnictwo nad nimi pretorom i konsulom, którzy przebrnęli przez drabinę urzędniczą w Rzymie. O przydziale prowincji decydował senat. Komicje tribusowe głosowały nad ustawami, zatwierdzanymi uprzednio przez senat, co godziło w pozycję trybunów ludowych. Sulla ograniczył zakres trybuńskiego weta, a piastowanie godności trybuna uniemożliwiało ubieganie się o inne urzędy, co skutecznie zniechęcało ludzi ambitnych. Jednocześnie Sulla wprowadził do komicjów tribusowych 10 tys. wyzwolonych niewolników, należących wcześniej do proskrybowanych ekwitów lub senatorów, tzw. Korneliuszy, zapewniających posłuszeństwo komicjów, a także społeczeństwa poprzez liczne akty terroru. Sulla oparł swoje rządy na sile armii – na terenie Italii rozmieścił 23 legiony (120 tys. żołnierzy). Swoim działaniem Sulla zniweczył wszystkie wcześniejsze dokonania popularów, przywracając senatowi i nobilitas naczelną rolę w państwie.

Po śmierci Sulli część senatorów usiłowała przywrócić ustrój republikański, jednak sukcesy wojenne doprowadziły do umocnienia pozycji Cezara, Pompejusza i Krassusa. Zawarli oni prywatne porozumienie, nazywane I triumwiratem. Postanowiono podjąć wspólne działania w celu stabilizacji i umocnienia sytuacji państwa, w rzeczywistości ustalając podział Imperium na strefy wpływów poszczególnych triumwirów. Zgoda nie trwała długo. Po śmierci Krassusa pod Carrhae w roku 53 p.n.e. stosunki Cezara z Pompejuszem zaczęły stopniowo się pogarszać. Ostatecznie w roku 49 p.n.e. doszło do wybuchu wojny domowej pomiędzy triumwirami, trwającej aż do roku 45 p.n.e. Następnie Cezar objął funkcję dożywotniego dyktatura. 

Na uwagę zasługują reformy przeprowadzone przez Cezara. W roku 59 p.n.e., jeszcze jako konsul, doprowadził do przyjęcia ustawy agrarnej nadającej działki obywatelom, posiadającym przynajmniej troje dzieci. Zmniejszył też liczbę uprawnionych do państwowego rozdawnictwa zboża, oferując w zamian ziemię w koloniach. Miało to na celu zmniejszenie liczby proletariatu miejskiego. Nadał prawa obywatelskie mieszkańcom licznych miast w prowincjach, a nawet części Galii. Powiększył senat do 900 senatorów, wprowadzając do senatu bogatych ekwitów oraz część prowincjonalnej arystokracji (grupa Gallów). Podwoił żołd żołnierzom (z 5 do 10 asów dziennie). Mimo wielu światłych reform już 15 marca 44 r. p.n.e. został zasztyletowany przez grupę senatorów, niezadowolonych z jego rządów.

Po śmierci Cezara ustrój republikański właściwie już nie istniał. W roku 43 p.n.e. w Bononii doszło do spotkania Marka Antoniusza, Gajusza Juliusza Cezara Oktawiana oraz Marka Emiliusza Lepidusa. Wszyscy wodzowie byli blisko powiązani z Cezarem. Zawarto umowę, dzielącą Imperium pomiędzy członków II triumwiratu. Postanowienie to zostało ratyfikowane przez senat w listopadzie tegoż roku. Zostali uznani za obrońców „porządku w państwie”. Wydawało się, iż nie dojdzie do rywalizacji pomiędzy triumwirami. Jednak odebranie Afryki Lepidusowi przez Oktawiana, a później plany dynastyczne Marka Antoniusza i Kleopatry VII doprowadziły do kolejnej wojny domowej, zakończonej w roku 31 p.n.e. po zwycięstwie pod Akcjum. Po samobójczej śmierci Antoniusza jedynym władcą Rzymu stał się Oktawian, a republika ostatecznie upadła.

Moim zdaniem problemy społeczne były nie tylko jedną z przyczyn upadku republiki rzymskiej, ale doprowadziły do znaczących zmian w społeczeństwie. Kwestia agrarna nie została rozwiązana. W odpowiedzi powstał nowy system użytkowania ziemi – drobni rolnicy dzierżawili grunty latyfundystów w zamian za czynsz (kolonat), a kiedy uiszczanie go stawało się niemożliwe, zależności te przybierały formę poddaństwa. Senat zaczął stopniowo tracić na znaczeniu. Zyskała na tym elita prowincjonalnych miast (dekurioni). W swoich miastach dekurioni mieli uprawnienia podobne do senatorów w Rzymie w zakresie administracji lokalnej finansowej i sądownictwa. Republika rzymska przestała istnieć, ale jej spuścizna przetrwała, choć w zmienionej przez wojny domowe formie.


piątek, 28 lutego 2014

Problemy społeczne u schyłku republiki rzymskiej cz. II


W roku 88 p.n.e. podburzona przez króla Pontu Mitrydatesa VI ludność (głównie uboższe warstwy społeczeństwa) Azji Mniejszej wymordowała 80 tysięcy Italików i Rzymian (głównie ludzi zamożnych, przedstawicieli stanu ekwickiego), nastroje antyrzymskie rozprzestrzeniły się na terytorium Grecji, a przede wszystkim na Ateny. Sytuację opanował dopiero Lucjusz Korneliusz Sulla, pokonując w roku 86 p.n.e. wojska Mitrydatesa w drugiej bitwie pod Cheroneją. W tym samym roku zdobył Ateny. 

Powstanie wybuchło też w Galii. Wódz Arwenów Wercyngetoryks stanął na czele ogólnego powstania na terenie całej Galii (52 r. p.n.e.) przeciwko władzy zwierzchniej Rzymu. Stoczono wiele bitew z różnym skutkiem. Dopiero w roku 51 p.n.e., po zwycięstwie pod Alezją, Cezar definitywnie odzyskał panowanie nad Galią.

Zarzewiem konfliktów pomiędzy rzymskimi obywatelami były różnice pomiędzy poszczególnymi ugrupowaniami nobilitas, wspieranych przez swoich klientów, warstwą rządzącą a licznym proletariatem miejskim, arystokracją senatorską a ekwitami oraz pomiędzy ubogą ludnością rolniczą a bogatymi właścicielami ziemskimi. Kwestia agrarna się fundamentalną kwestią tych sporów. Coraz bardziej zubożali chłopi domagali się nowego, sprawiedliwszego podziału państwowej ziemi. Dzięki wielkim podbojom Rzym powiększył swoje terytorium, ale ziemie otrzymały głównie zamożni obywatele. Dążenia te popierała część nobilitas, jako że armia rzymska opierała się głównie właśnie na drobnych rolnikach, którzy z własnej kieszeni musieli zapewnić sobie rynsztunek, a ich pogarszająca się sytuacja materialna mogła odbić się niekorzystnie na interesach nobilitas.

 Pierwszą próbę rozwiązania tej kwestii podjął się w 133 r. p.n.e. trybun ludowy Tyberiusz Semproniusz Grakchus. W swojej ustawie nawiązał do istniejącej, choć lekceważonej, ustawy Licyniusza i Sekscjusza z 367 r. p.n.e. Głównym założeniem ustawy było wyznaczenie maksymalnej ilości ziemi państwowej, znajdującej się w rękach prywatnych. Ustawa zakładała, że obywatel może posiadać maksymalnie 1000 jugerów (250 ha) ziemi publicznej. Ewentualna nadwyżka miała być zwrócona drobnym rolnikom w postaci działek po 30 jugerów, w zamian za niewielką dzierżawę, ale bez prawa sprzedaży oraz ich dzielenia. Przewidziano też pieniężne rekompensaty dla właścicieli ziemskich. Ustawa spotkała się z gwałtownym sprzeciwem już na samym początku, kiedy to została obłożona wetem drugiego trybuna, Marka Oktawiusza, kierującego się poleceniami senatu. Tyberiusz Grakchus zaapelował jednak do komicjów tribusowych o pozbawienie Oktawiusza urzędu. Apel został przyjęty, a ustawa uchwalona. Została powołana specjalna komisja składająca się z Tyberiusza, jego brata Gajusza oraz jego teścia Appiusza Klaudiusza. Komisja dokonała konfiskaty ok. 1 miliona jugerów (250 tys. ha) ziemi, ale ustawa odbierała ziemię tylko senatorom, pomijając wielkie majątki ekwitów i sprzymierzeńców. Kiedy w kolejnym roku Tyberiusz Grakchus starał się o ponowny trybunat, doszło do starć pomiędzy jego zwolennikami, a zwolennikami Scypiona Nazyki, w wyniku których Tyberiusz oraz ok. 300 jego zwolenników poniosło śmierć. Wkrótce zmarł także Apppiusz Klaudiusz. Komisja została jednak uzupełniona o Marka Fulwiusza i Gajusza Papiriusza Karbona, należących do zwolenników działań braci Grakchów, funkcjonując aż do roku 129 p.n.e..

Kontynuatorem programu reform Tyberiusza stał się jego brat Gajusz. Wybrany na trybuna w roku 123 p.n.e. zakładał przeforsowanie 17 nowych ustaw. Z jego inicjatywy przyjęto ustawę oddającą władzę sądowniczą nad obywatelami rzymskimi w ręce ludu. Później, chcąc zapewnić sobie wsparcie popierających senat ekwitów, doprowadził do przyjęcia ustawy dającej im prawo pierwszeństwa w dzierżawieniu podatków na terenie prowincji azjatyckich oraz Lex Iudiciaria, przekazującej im trybunały nadzorujące sprawy nadużyć w prowincjach. Ponadto doprowadził do przyjęcia Lex Frumentaria, zapewniającej ubogim mieszkańcom Rzymu możliwość comiesięcznego zakupu zboża z zapasów państwowych za symboliczną opłatą (6,5 asa). Przywrócono do pracy komisję agrarną. Ustawą objęto też armię, ustalając minimalny wiek poborowych oraz czas trwania służby. Gajusz Grakchus wysunął też propozycję założenia licznych kolonii i przydzielania kolonistom działek po 200 jugerów. Gajusz wkrótce zniósł podatki senatu nałożone na Azję, wprowadzając nowe (Lex de Prowincia Asia). Wykazywał duże zaangażowanie w sprawach administracyjno – państwowych, ingerował w działania zarządców prowincji, podważając ich postanowienia. Nawiązując do projektu swojego współpracownika Fulwiusza Flakkusa, przygotowywał ustawę, nadającą prawa obywatelskie Italikom. Pragnął zwiększyć liczbę senatorów z 300 do 600. Kiedy doprowadził do wygnania znienawidzonego przez lud Publiusza Popiliusza, senat rozpoczął kontrofensywę. W roku 122 p.n.e. trybun ludowy Liwiusz Druzus, postępując zgodnie z wolą senatu, przedstawił ludowi bardziej korzystny program ustaw. Senat zaaprobował projekt Druzusa, jako bardziej korzystny dla plebsu, choć oczywiście nie zamierzano nigdy wprowadzać go w życie. Udało się jednak zdyskredytować Gajusza w opinii ludu. Rok później podczas zgromadzenia ludowego doszło do rozruchów pomiędzy ludźmi Grakcha i Flakkusa, a zwolennikami konsula Lucjusza Opimiusza. Z pomocą 3 tys. najemnych kretejskich łuczników zwolennicy Grakcha zostali rozbici, a wielu, w tym sam Flakkus, zginęło. Sam Gajusz nakazał swojemu niewolnikowi przebić go mieczem, aby nie wpaść w ręce ludzi Opimiusza.

Reformy braci Grakchów nie zdołały odbudować drobnego rolnictwa i zahamować zapędów wielkich właścicieli ziemskich. Zaowocowały jednak przebudzeniem się niższych warstw społeczeństwa, a więc plebsu wiejskiego i miejskiego oraz Italików i ekwitów. Senat okazał się być bezradnym wobec mas ludu, którego poparciem cieszyli się obaj bracia. Ostatecznie nastąpiło osłabienie władzy senatorskiej. Problemy społeczne coraz częściej przekładały się na konflikty natury politycznej.

Reformy agrarne doprowadziły do powstania dwóch rywalizujących ze sobą stronnictw: optymatów (optimus – najlepszy) oraz popularów (populus – lud). Konserwatywne stronnictwo optymatów składało się głównie z arystokracji senatorskiej i zamożnych przedstawicieli innych klas. Optymaci przeciwstawiali się jakimkolwiek zmianom, uznając je za szkodliwe dla idealnego ustroju rzymskiego. Z kolei popularzy uznawali konieczność przeprowadzenia reform. Popularami byli głównie przedstawiciele najwyższych sfer społeczeństwa, głównie nobilitas. Znajdowali oni jednak oparcie wśród plebsu miejskiego i wiejskiego. Popularzy proponowali przeniesienie władzy z konserwatywnego senatu na zgromadzenie ludowe. Należy podkreślić, że oba ugrupowania różniły się głównie poglądami na temat sposobu rządzenia państwem. I chociaż optymaci reprezentowali interesy zamożnych obywateli, to nie powinniśmy przyjmować, iż popularzy byli przedstawicielami interesów mas ubogich.

Na przełomie II i I wieku p.n.e. Rzym prowadził krwawe wojny z plemionami Cymbrów i Teutonów. Liczne klęski obnażyły słabość przestarzałej organizacji armii rzymskiej. Jednak jeden z wodzów rzymskich, Mariusz, dokonał jej reorganizacji, poprzez swoją reformę wojskową. Zmieniono system rekrutacji. Teraz w skład armii rzymskiej wchodzili nie chłopi z własnym uzbrojeniem, ale ochotnicy, przeważnie proletariusze. W zamian za służbę otrzymywali od państwa uzbrojenie i dzienny żołd (5 asów). Podstawową jednostką bojową armii stał się legion z nowym znakiem bojowym - orłem legionowym. Legion, liczący teoretycznie ok. 6200 ludzi, składał się z 10 kohort (podstawowa jednostka taktyczna), każda kohorta z 3 manipułów, a więc 6 centurii. Mariusz wraz ze swoją nową armią pobił oba plemiona. Reforma wojskowa wpłynęła pozytywnie na wzmocnienie siły armii, ale starcie teorii z rzeczywistością ukazało jej słabe strony. Słabo opłacane wojsko wymuszało sporego udziału żołnierzy w rozdziale łupów, a jego liczebność ulegała ciągłym zmianom. Legiony liczyły przeważnie 4 tys. ludzi. Pogłębiały się też więzi żołnierzy z ich wodzami. Szybko okazało się, że kwestia agrarna dotyczy też kwestii rozdawnictwa ziemi w ramach uposażenia weteranom wojennym.

c.d.n.


czwartek, 27 lutego 2014

Problemy społeczne u schyłku republiki rzymskiej cz. I

Niniejsza praca ma na celu prezentację i charakterystykę problemów społecznych w państwie rzymskim okresu upadku republiki rzymskiej. Okres ten wyznaczają dwie znamienne dla republiki daty: 133 r. p.n.e., a więc przyjęcie ustawy Tyberiusza Grakcha dotyczącej kwestii agrarnej oraz 31 r. p.n.e. - zwycięstwo Oktawiana pod Akcjum, czyniące go jedynym władcą całego Imperium Rzymskiego. Problemy te obejmowały niekiedy całe terytorium państwa rzymskiego, a więc Półwysep Apeniński, Bałkański, większość Płw. Iberyjskiego i Galii, wyspy Morza Śródziemnego, Ilirię, część Azji Mniejszej, Afryki Północnej, Cylicji i Lewantu. Wspomniane problemy oscylowały wokół konfliktów Rzymu z niewolnikami, mieszkańcami prowincji lub Italikami oraz te dotyczące konfliktów pomiędzy obywatelami.


Polityka ekspansji prowadzona przez Rzym doprowadziła do napływu dziesiątek tysięcy niewolników, np. w 167 r. p.n.e. Lucjusz Emiliusz Paulus sprzedał 150 tys. Molosów z Epiru jako niewolników, pacyfikacja Sardynii wzbogaciła Rzym o 80 tys. niewolników, zwycięskie wojny Gajusza Mariusza z Cymbrami i Teutonami o 150 tys., a Gajusz Juliusz Cezar w czasie podboju Galii sprzedał 53 tys. jeńców. Piractwo również dostarczało wielu niewolników. W omawianym okresie prym w tej działalności wiedli piraci kreteńscy, a później cylicyjscy (wyeliminowani dopiero w 67 r. p.n.e. przez Gnejusza Magnusa Pompejusza). Wielkie targi niewolnicze funkcjonowały na Rodos, Cyprze, Chios, Krecie (Heraklion), w Efezie, Faselis, Koryncie, Atenach, Side w Pamfilii, Sydonie w Syrii, Rzymie, a największy na wyspie Delos.

Delos, wyspa o powierzchni ok. 4 km2 posiadała olbrzymi kompleks handlowy liczący 6 tys. m2. Wg starożytnych dziennie sprzedawano tam 10 tys. ludzi. Duże znaczenie miała także struktura rodziny rzymskiej (ojciec, jako głowa rodziny, miał prawo do sprzedawania jej członków w niewolę) oraz prokreacja pomiędzy niewolnikami. 


Jeżeli chodzi o zróżnicowanie etniczne niewolników, to w państwie rzymskim można było odnaleźć zniewolonych Gallów, Syryjczyków, Germanów, Greków, przedstawicieli różnych ludów Hiszpanii, Azji Mniejszej i Afryki – ludzi ze wszystkich stron świata. Szacuje się, iż w okresie późnej republiki na milion mieszkańców stolicy przypadało 100 – 300 tys. niewolników. W Rzymie niewolnicy stanowili głównie własność prywatną. Istniało pojęcie niewolników państwowych, ale ich liczba zawsze pozostawała bardzo niska. Niewolnicy szybko stali się podstawą gospodarki Rzymu. Największy procent niewolników wykorzystywano w ramach wielkich posiadłości ziemskich (uprawa roli, hodowla bydła). Ponadto niewolnicy pracowali w manufakturach ceramicznych, cegielniach, w sektorze budowlanym, tekstylnym, metalurgicznym, finansowym (handlarze, kupcy). Często wypełniali różne funkcje w gospodarstwie domowym, rolę wychowawców potomków swoich właścicieli (gramatycy, filozofowie, nauczyciele j. greckiego i retoryki). Czasami też świadczyli usługi medyczne. Oprócz gladiatorów, Rzymianie mogli także podziwiać występy artystów (aktorów, muzyków) lub wyścigi rydwanów, kierowanych przez wykwalifikowanych niewolników. W sytuacjach kryzysowych niewolnicy byli powoływani pod broń w zamian za odzyskanie wolności (m.in. w czasie drugiej wojny punnickiej, za konsulatu Korneliusza Lucjusza Cinny w 87 r. p.n.e. oraz działalności Oktawiana w 36 r. p.n.e.). W przyszłości flota rzymska będzie korzystała z usług wioślarzy – wyzwoleńców.


Rzymianie uważali niewolników za przedmioty różniące się od innych jedynie ruchem i mową. Właściciele sporadycznie uwalniali niewolników w zamian za wierną służbę lub w przypadku wykupienia się niewolnika. Prawo działało na korzyść właścicieli (np. Lex Aquilla przewidywało za zabicie cudzego niewolnika taką samą karę, jak za zabicie zwierzęcia pociągowego). Niewolnicy byli traktowani bardzo surowo. Znane są liczne przykłady nadmiernego ich wyzysku, a niekiedy padali oni ofiarą niehumanitarnych zapędów swoich właścicieli. Sposób traktowania niewolników przez Rzymian doprowadził w końcu do wybuchu powstań niewolniczych. Wybuchały one na terenie całego państwa rzymskiego, choć oczywiście większość miała charakter lokalny. Czasem jednak dochodziło do masowych zbrojnych wystąpień.


W latach 137 – 132 p.n.e. w powstaniu na Sycylii pod przywództwem syryjskiego wróżbity Eunusa wzięło udział ok. 200 tys. niewolników. Powstańcy odnieśli wiele sukcesów, ale ostatecznie zostali pokonani przez konsula Publiusza Rupilliusza. Źródła starożytne opisują wiele okrucieństw, jakich dopuszczały się grupy niewolników – pisano o mordowaniu właścicieli, gwałtach i rozbojach. 


W drugim powstaniu sycylijskim (104 – 101 p.n.e.) wzięło udział 40 tys. zniewolonych ludzi. Do powstania przyłączali się też wolni ludzie, głównie wieśniacy i uboga ludność miejska, dokonująca napadów na luksusowe posiadłości bogaczy. Atakowano również spichlerze i magazyny państwowe. Przywódcy powstania, Syryjczyk Salwiusz i Cylicyjczyk Atenion, pokonali Rzymian w kilku potyczkach, ale w 101 r. p.n.e. armii konsularnej Manliusza Akwiliusza udało się spacyfikować buntowników.


W roku 104 p.n.e. do kolejnego powstania doszło w Kapui, kiedy to uzbrojeni przez ekwitę Tytusa Wettiusza Minucjusza niewolnicy, mający „uwolnić” go od wierzycieli, wymknęli się spod kontroli. W powstaniu wzięło udział kilka tysięcy niewolników. Rzymianie musieli użyć przeciw nim znacznych sił. 


Bunt gladiatorów w 73 r. p.n.e. w Kapui pod wodzą Traka Spartakusa przerodził się w wielkie powstanie niewolników całej Italii. Armia Spartakusa (dochodząca do 120 tys. ludzi) odniosła wiele wspaniałych zwycięstw. Siły Spartakusa wzmacniali nie tylko zbiegli niewolnicy, ale i „wolni ludzie z pól”. Różnice zdań doprowadziły do rozproszenia sił powstańczych. Po nieudanej próbie opuszczenia Italii, powstanie zostało stłumione przez połączone siły Pompejusza, Lucjusza Licyniusza Lukullusa oraz Marcusa Licyniusza Krassusa w roku 72 p.n.e..


W skutek powstań Rzymianie zrozumieli, iż nadmierny wyzysk niewolników, ich brutalne traktowanie jest nieefektywne politycznie i gospodarczo. Doprowadziło to do pewnej poprawy warunków życia niewolników, choć nałożono wiele bezwzględnie przestrzeganych restrykcji (np. zakaz noszenia broni przez niewolników pod groźbą śmierci).


Wydarzenia w Asculum w roku 90 p.n.e. zainicjowały wybuch powstania niezadowolonych z braku praw Italików. Pomimo tego, że sojusznicy stanowili znaczną część armii rzymskiej, nie byli oni obywatelami. Bogaci nie mieli żadnego wpływu na politykę Rzymu, a biedni nie korzystali z dobrodziejstw kolejnych reform agrarnych. Wkrótce do powstania przyłączyły się wszystkie ludy Italii (oprócz Umbrów i Etrusków), a na ich czele stanęli Samnici (C. Papius Mutilus) i Marsowie (Q. Pompedius Silo). Siły sprzymierzonych szacunkowo liczyły 100 tys. ludzi, a Rzymianie mogli liczyć jedynie na siłę swoich obywateli. Początkowo Rzymianie ponosili liczne klęski, ale sytuację zmieniła ustawa Lucjusza Cezara Lex Iulia (90 r. p.n.e.), nadająca prawa obywatelskie wiernym sojusznikom Rzymu, co ugruntowało ich wierność, a następnie w 89 r. p.n.e. ustawa Lex Plautia Papiria nadała prawa obywatelskie wszystkim powstańcom, którzy złożą broń w ciągu 60 dni. Do roku 88 p.n.e. Rzymianie rozbili ostatnie punkty oporu Samnitów i Lukanów. Federacja plemion italskich została pokonana.


Kontrowersyjny testament ostatniego władcy Pergamonu Attalosa III doprowadził do wybuchu tzw. powstania Aristonikosa (132 r. p.n.e.). Wykorzystał on nastroje antyrzymskie i przywiązanie do rodzimej dynastii. Oparł się w swoich działaniach głównie na ludności tubylczej i na rzeszach niewolników, przyciągniętych obietnicą wyzwolenia. Działania Aristonikosa przybrały formę walk o wyzwolenie społeczne – „walk biednych z bogatymi” oraz „niewolników z ich panami”. W 130 r. p.n.e. armia Marka Perperny pokonała w bitwie pod Stratonikają armię Aristonikosa. Buntownicy walczyli aż do 129 r. p.n.e., kiedy to armia konsularna dokonała ostatecznej pacyfikacji kraju.


Zdobyte przez Rzym prowincje były obciążone licznymi zobowiązaniami finansowymi. Często też ludność prowincji padała ofiarą zachłanności namiestników (sprawa Gajusza Werresa).



c.d.n.

poniedziałek, 24 lutego 2014

Sensowność istnienia kary śmierci w sytemie karnym



Polskie media w ostatnich tygodniach usilnie starają się postawić zasłonę dymną dla kuluarowych poczynań władz. W przypadku takich działań nieodzowne są tematy bulwersujące opinię publiczną. Postanowiono skorzystać z pomocy więźniów objętych ustawą amnestyjną z 7 XII 1989 r. (wyroki śmierci zamieniono im na jedynie na karę 25 lat pozbawienia wolności). Oczywiście o ich planowanym uwolnieniu wiedziano o dawna, ale dopiero teraz uznano za stosowne rozdmuchać medialną zadymkę. Zapraszani do programów publicystycznych goście prześcigają się w obarczaniu winą za aktualną sytuację kolejnych partii rządzących, a prowadzący te niby – dyskusje wtórują to jednej, to drugiej stronie (niczym frywolna chorągiewka powiewająca na wietrze). Śmieszą mnie rozważania odbiegające od istoty problemu, tj. rzetelnej oceny funkcjonowania polskiego wymiaru sprawiedliwości oraz powiązanego z nimi systemu więziennictwa. Nie twierdzę, że są one wadliwe (niektóre zagadnienia wymagają doprecyzowania, wyklarowania). Z mojego punktu widzenia w asortymencie dostępnych kar brakuje najbardziej kontrowersyjnej z nich, czyli cieszącej się złą sławą kary śmierci. Czy rzeczywiście jest ona potrzebna?

Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, iż kara śmierci była w Polsce praktykowana od czasów średniowiecznych. Karano w ten sposób najcięższe przestępstwa (np. fałszerstwo, gwałty, herezje, podpalenia, rabunki, zdrady). Jako pierwszy skodyfikował jej użycie król Kazimierz Wielki (na łamach swoich Statutów) – rozszerzyły one zbiór przestępstw karanych śmiercią o nieuczciwe naliczanie podatków, obracanie obcą walutą (psucie gospodarki). Prawa zaostrzono w 1586 r., kiedy o swoje życie musiały martwić się również osoby popełniające czyny przeciwko dobrym obyczajom, moralności (homoseksualizm, sodomia), porządkowi publicznemu (grabież na drogach, włamania), władzom miejskim (spiski). Uwzględniono ją również w kodeksie karnym Makarewicza oraz wojskowym kodeksie karnym z 1932 r. (tylko za morderstwo, zdradę stanu). Po zakończeniu II wojny światowej nowa kasta rządząca zadbała o stosowne zapisy w kodeksie karnym Ludowego Wojska Polskiego (1944 r.), kodeksie karnym Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej (1969 r.), umożliwiające wykonywanie egzekucji poprzez powieszenie (cywile) lub rozstrzelanie (żołnierze). W celu podporządkowania sobie społeczeństwa i wyeliminowania obywateli nienadających się do reedukacji, sądy w okresie stalinowskim zasądzały karę śmierci masowo. Do 1956 r. zamordowano tak ponad 3,5 tys. osób (najczęściej przeciwników politycznych albo szabrowników). Smutny los spotkał bohaterów różnych grup narodowyzwoleńczych (m.in. gen. Augusta Emila Fieldorfa, chor. Henryka Książek, szer. Władysława Kudlika, rtm. Witolda Pileckiego, szer. Władysława Skwarca). Egzekucje przeprowadzano najczęściej za murami więzień (ostatnie publiczne wykonanie miało miejsce 21 VII 1946 r., kiedy na stokach poznańskiej cytadeli powieszono Reichstatthaltera Arthura Greisera). W naszym kraju nie praktykuje się zabijania więźniów od 21 IV 1988 r. (w Krakowie wykonano wyrok na skazanym za gwałt, zabójstwo Stanisławie Czabańskim). Po ustawie amnestyjnej od 1995 r. obowiązywało moratorium dotyczące wykonywania kary śmierci. 1 IX 1997 r. została zastąpiona karą dożywotniego pozbawienia wolności w ramach znowelizowanego kodeksu karnego. 27 VIII 2013 r. prezydent Bronisław Komorowski ratyfikował protokół nr 13 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, znoszący karę śmierci we wszystkich okolicznościach (także w czasie wojny). Od wielu lat niektóre partie polityczne nawołują do jej ograniczonego przywrócenia, co spotyka się z pozytywnym odzewem społeczeństwa (większość obywateli niezmiennie od wielu lat popiera taką ideę). Niestety nasi politycy odmawiają jakichkolwiek dyskusji na ten temat, zasłaniając się skomplikowaną siecią międzynarodowych zależności umocnionych stosownymi dokumentami.

W jaki sposób pozbawiano życia więźniów? Na przestrzeni wieków opracowano wiele różnych metod (jesteśmy wszak bardzo kreatywnym gatunkiem). Karę śmierci podzielić możemy ze względu na jej charakter, a więc czy kara ma być jedynie sposobem eliminacji jednostki (kara śmierci zwykła), czy też ma jej towarzyszyć zadanie skazanemu cierpienia (kara śmierci kwalifikowana). Granica nigdy nie została sprecyzowana, dlatego też wiele metod należało do obu grup w zależności od okoliczności. Najczęściej do zwykłego uśmiercania zbrodniarzy stosowano: otrucie (współcześnie dzięki specjalnej mieszaninie chemikaliów podawanych dożylnie), porażenie prądem (dzięki krzesłom elektrycznym), powieszenie (także głową w dół), rozstrzelanie, uduszenie (np. za pomocą garoty), ścięcie (poprzez cięcie mieczem, toporem, widelcem do oliwek), ukamienowanie (czyli zasypanie ofiary dziesiątkami kamieni), utopienie, zagazowanie (w specjalnych komorach), zrzucenie z wysokości (w starożytnym Rzymie wykorzystywano do tego skałę Tarpejską). Sadyści mogli przebierać pośród wielu zmyślnych tortur: ćwiartowania, łamania kołem, łamania na kole, miażdżenia słoniem, nabicia na hak, nabicia na pal, obdarcia ze skóry, pożarcia przez zwierzęta, rozciągania na madejowym łoży, rozerwania końmi, spalenia na stosie, ugotowania, ukrzyżowania, zagłodzenia, zmiażdżenia. Oczywiście istnieje znacznie więcej pomysłów na kreatywne uśmiercenie drugiej osoby, ale w ramach przykładu przytoczyłem jedynie najbardziej rozpowszechnione.

Jak wygląda obecna sytuacja w skali światowej? Kara śmierci została zniesiona całkowicie w 97 krajach, a 8 kolejnych ograniczyło ją wyłącznie do zbrodni wojennych. 36 krajów wprowadziło politykę jej niewykonywania (w praktyce nie wykonały żadnego wyroku w ciągu ostatnich 10 lat). Nadal obowiązuje w 57 państwach (najwięcej egzekucji wykonuje się Chinach, ale warto zaznaczyć, że w uciskającej swobody wolnościowe Rosji nie skazuje się oskarżonych na śmierć, co ma regularnie miejsce w liberalnych Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej). Niektóre kraje nie publikują oficjalnych danych na temat wykonywanych egzekucji (Chiny), podczas gdy inne publikują nawet skład ostatniego posiłku więźnia (USA). Kościół katolicki jest przeciwny uśmiercaniu bliźniego, ale dopuszcza stosowanie kary śmierci w określonych przypadkach (najcięższe przestępstwa, zdrada stanu). Kolejni papieże nawołują do jej wyeliminowania (poza przypadkami absolutnej konieczności). Wyznawcy islamu karzą w taki sposób nie tylko osoby, które popełniają zbrodnie (homoseksualizm, uprawianie magii, zabójstwo, zdradę małżeńską), ale także te występujące przeciw wierze (odstępstwo od wiary, zmiana wyznania). Pomimo pacyfistycznego podejścia buddystów oraz hindusów kraje opierające swoje systemy moralno – prawne na założeniach tych religii nie mają nic przeciw egzekucjom (nie tylko w czasie działań wojennych). Chociaż judaizm uwzględnia najwyższy wymiar kary w swoich naukach, to liczne dyskusje doprowadziły do złagodzenia tradycji (brak oficjalnych danych o jakichkolwiek wyrokach pozbawienia życia od blisko 2 tys. lat). Czas na przedstawienie argumentów za bądź przeciw obecności kary śmierci w systemie karnym.

Wielu zwolenników tej kary wspomina o jej odstraszającym działaniu. Świadomi grożącej im kary przestępcy mają się ponoć dobrze zastanowić przed popełnieniem zbrodni. Istnieją badania potwierdzające takie zachowania w półświatku przestępczym, co wpływa na zmniejszenie się ilości popełnianych przestępstw. Jednocześnie ratuje się wiele osób (będących potencjalnymi ofiarami morderstw). Niektórzy badacze udowodnili jednak, iż kara śmierci nie odstrasza ludzi od dopuszczania się czynów zakazanych przez prawo. Statystyki kryminalne potwierdzają, że wielu kryminalistów nie zastanawia się nad wymiarem wymierzonej później (naiwnie wierzą w uniknięcie karzącej ręki sprawiedliwości) kary, pozostając zaślepionym wizją potencjalnego zysku. Obrońcy praw człowieka sprowadzają taką retorykę jedynie do populistycznych prób budowania kapitału politycznego.

Uśmiercenie więźnia eliminuje możliwość jego ucieczki. Jednocześnie zabezpieczamy się przed popełnianiem przez niego wykroczeń w przyszłości. Podobnie jednak sprawdza się stosowana przecież na całym świecie kara dożywotniego pozbawienia wolności. Oczywiści bardziej pomysłowi przestępcy mogą wydostać się z zakładu penitencjarnego, ale jest to wówczas wina nie systemu sprawiedliwości, a wadliwego funkcjonowania służby więziennej. Coraz częściej dochodzi do brutalnych zachowań towarzyszy pozostających na wolności – porywają oni niewinnych cywilów, żądając uwolnienia konkretnych osób. W przypadku niespełnienia ich oczekiwań najczęściej uśmiercają zakładników. Uśmiercenie bandyty rozwiązuje ten problem (chociaż czasami ich ofiara czyni z nich męczenników inspirujących następców). Należy także pamiętać o ewentualnych działaniach odwetowych naśladowców pozbawionych życia więźniów.

Utrzymanie pojedynczego skazanego w polskim więzieniu kosztuje 2,5 tys. zł. Na dodatek warunki, jakie zapewnia mu państwo nie należą do najcięższych (dobrana indywidualnie dieta, dostęp do biblioteki, prace dorywcze, widzenia itp.). W przypadku morderców rodziny zamordowanych muszą pośrednio (poprzez płacenie podatków) uczestniczyć w procederze utrzymania kogoś, kto pozbawił je bliskiej osoby. Czy jest to sprawiedliwe? Kara śmierci wyklucza problem utrzymania więźnia, jednocześnie zaspokajając naturalną chęć wymierzenia sprawiedliwości w myśl zasady talionu. Dla wielu śmierć zbrodniarza jest jedynym satysfakcjonującym rozwiązaniem. Niestety zmusza się prokuratorów, sędziów do przyjęcia odpowiedzialności za pozbawienie życia innego człowieka (co może prowadzić do zaburzeń emocjonalnych, psychicznych). Problem można byłoby bardzo prosto rozwiązać, oferując skazanym pracę ze stałym wynagrodzeniem. Za zarobione pieniądze mogliby oni opłacać celę (dla leni przeznaczone byłyby najgorsze loch pozbawione światła, wody) oraz posiłki w więziennej stołówce (po normalnych cenach, a nie sztucznie zaniżonych). Dodatkową zachętą byłaby możliwość pozyskania dóbr luksusowych (alkoholu niskoprocentowego, papierosów, słodyczy) w specjalnych sklepikach (zmniejszyło by to udział nielegalnego obrotu w rynku). Sądzę, iż to najwłaściwsze rozwiązanie problemu przestępców.

Osoba skazana na karę dożywocia staje się właściwie nietykalna w świetle obowiązującego prawa. Ostatecznie nawet zasądzenie wielokrotnego dożywocia (wyroki przekraczające niekiedy 100 lat) nie rozwiązuje problemu więźnia, który nadal nie wyraża chęci zmiany swojego postępowania. Może zamordować strażnika, współwięźnia, a jedyną reperkusją będzie ograniczenie swobody jego poruszania się (karcer, wstrzymanie spacerów, zakaz wykonywania prac dodatkowych). Niektórzy ludzie wymagają bardzo restrykcyjnego traktowania, aby uchronić innych przed ich chorymi zapędami. Zwolennicy humanitarnego traktowania osadzonych mówią o zbawiennym wpływie wizji ewentualnego przedterminowego uwolnienia w ramach nagrody za dobre sprawowanie. Ma to ponoć pomóc w uczłowieczaniu wielokrotnych morderców. Myślę, że jest to tylko złudna nadzieja dla sceptyków kary śmierci.

Ludzie wykazują niebywałą skłonność do zdradzania ideałów, którymi kierowali się dotychczas w zamian za stosowną rekompensatę finansową. Jak można właściwie osądzić zdrajcę swojej ojczyzny? Czy samo przejście na stronę wroga w celu ratowania własnego życia kwalifikuje się do zasądzenia kary śmierci? W czasie działań wojennych zdarzają się przecież najróżniejsze sytuacje. Czasami ludzie starają się jedynie ratować swoich najbliższych od niechybnej śmierci w cierpieniach, decydując się na kooperację z przeciwnikiem. Każdy przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie (co w czasie wojny może być niemożliwe do zrealizowania), aby zminimalizować szansę wydania niesprawiedliwego wyroku. Przekazywanie informacji istotnych z punktu widzenia strategicznego (co może skutkować rozbiciem w puch dużych zgrupowań wojskowych) bądź udział w ludobójstwie własnych rodaków jest potworną zbrodnią zasługującą na ostateczną karę.

Reasumując, znamy obecnie wiele wad oraz zalet stosowania kary śmierci. Każdy z nas we własnym sumieniu musi rozstrzygnąć, czy jest ona potrzebna, sprawiedliwa. Osobiście uważam, że pomimo wielu niedoskonałości należy zachować ją w prawie karnym dla najbardziej wynaturzonych zbrodniarzy. Jeżeli ktoś morduje gromadkę dzieci, wcześniej je gwałcąc, a poćwiartowane fragmenty ich ciał rozwiesza na drzewach przy akompaniamencie koncertu smyczkowego, to w mojej ocenie jest jednostką wadliwą, którą należy jak najszybciej wyeliminować ze społeczeństwa. Wierzę w zdolności psychoanalityków, psychologów oraz psychiatrów, ale reedukacja takich potworów jest niemożliwa. Nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy utrzymywać ich z własnych pieniędzy. Sami musimy  w pocie czoła pracować dla zapewnienia sobie godziwych warunków bytu. Brak najsurowszej z kar może budzić w ludziach myśli o celowym popełnieniu zbrodni w celu zdobycia wiktu i opierunku do końca życia. Jest to smutne, ale niestety prawdziwe.