Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kontrowersje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kontrowersje. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 lutego 2014

Prawdziwe supermoce cz. II



Nasze ciała nadal stanowią zagadkę dla badających je naukowców. W zeszłym roku belgijskim lekarzom udało się opisać nieznane dotąd medycynie ścięgno w okolicach stawu kolanowego (aby udowodnić jego istnienie przebadali blisko 2 tys. pacjentów). Na szczęście to odkrycie nie jest dowodem na postępującą mutację naszego DNA, ale stanowi jedynie przykład zbyt wąskiego postrzegania rzeczywistości (rzeczony fragment ciała został opisany ponad dwieście lat wcześniej przez francuskiego uczonego, jednak jego odkrycie nie zostało uznane, a jego osiągnięcia zapomniane). Meandry ludzkiego umysłu są nadal nieprzebytymi przez naukę obszarami, chociaż nie ustajemy w wysiłkach, aby zrozumieć mechanizmy rządzące naszym funkcjonowaniem. Poznaliśmy już kilka przykładów pozornie niemożliwych osiągnięć ludzi wyróżniających się na tle ogółu swoimi nadnaturalnymi zdolnościami. Dzisiaj pora na przedstawienie kilku kolejnych nadludzi.

Każda osoba znająca ogólnie realia II wojny światowej słyszała o idei stworzenia żołnierza doskonałego (obdarzonego nadludzką siłą oraz wytrzymałością wojownika odpornego na stres, zmęczenie). Nad projektami takimi pracowali równocześnie Amerykanie, Japończycy, Niemcy oraz Rosjanie (oczywiście wszystko odbywało się za zamkniętymi drzwiami w trosce o pewny sprzeciw opinii publicznej wobec eksperymentowania na żywych ludziach). Oficjalnie badania nie przyniosły jakichkolwiek pozytywnych wyników (mimo stosowania najróżniejszych metod). W roku 1999 na terenie Niemiec przyszedł jednak na świat bardzo niezwykły chłopiec. W trosce o jego bezpieczeństwo do dzisiaj nie ujawniono jego danych personalnych. Znamy jedynie określenie, jakim posługiwali się badający go lekarze: Überboy. Jego ciało nie posiadało ani grama tłuszczu charakterystycznego dla niemowląt. Posiadał za to w pełni ukształtowane (tj. rozbudowane i wyrzeźbione) mięśnie. Już w wieku czterech lat potrafił godzinami trzymać na wyprostowanych rękach ciężarki o wadze 5 kg każdy (dla dorosłego sportsmena taki wysiłek stanowiłby nie lada wyzwanie). Podejrzewa się obecnie, że za wszystko odpowiada rzadki układ genów (całkowity brak miostatyny odpowiedzialnej za ograniczenie rozrostu tkanki mięśniowej). Prawdopodobniej jest to skutek nagromadzenia się odpowiedniego materiału genetycznego u poprzednich pokoleń (cała rodzina Überboya słynie z niezwykłej siły – jego dziadek w bardzo podeszłym wieku nadal bez trudu podnosił ponad 100 kg kamienie młyńskie). Lekarze nie są pewni przyszłości tego człowieka – jego stan jest nieustannie monitorowany, gdyż niektórzy badacze upatrują w jego genomie szansę na skuteczne leczenie pacjentów cierpiących na dystrofie mięśniowe.

W naszym świecie istnieje odpowiednik szkoły dla uzdolnionej młodzieży prof. Xaviera. Nie uczą się tam jednak osoby dotknięte najróżniejszymi mutacjami, a pokorni buddyjscy mnisi. Chodzi oczywiście o Klasztor Shaolin umiejscowiony w chińskiej prowincji Henan. Tamtejsi pustelnicy znani są z nadludzkich umiejętności. Potrafią nie tylko otaczać się zbroją z energii duchowej (ograniczają w ten sposób obrażanie, zyskując także możliwość niszczenia bardzo wytrzymałych przedmiotów, np. żelaznych sztab), ale również kontrolować procesy fizjologiczne swojego organizmu (nie chodzi tu o utrzymywanie moczu po wypiciu wielu litrów napoju). Dzięki odpowiednim ćwiczeniom fizycznym oraz medytacji są w stanie obniżyć swój metabolizm o ponad 75% (w czasie snu nasz metabolizm zwalnia o ok. 10%), dzięki czemu potrzebują niewielkich ilości odpoczynku, pożywienia. Niecodzienną umiejętnością jest również zwiększanie temperatury określonych części ciała (głównie palców u rąk, stóp) o ponad 17°C. Pozwala im to przeżyć w nieogrzewanych kamiennych dormitoriach pozbawionych ogrzewania. Nadzwyczajne zdolności już wieki temu przyniosły prostolinijnym mnichom miano Bóstw Strażniczych.

Boicie się bólu? A może uważacie, że posiadacie wysoką nań tolerancję? Niezależnie od odpowiedzi na te pytania Wasze zdolności wypadają blado przy Timie Cridlandzie znanym również pod pseudonimem Zamora lub Król tortur. Jego ciało odznacza się nieprawdopodobną wręcz odpornością na bolesne doznania. Obecnie Cridland dorabia na życie pokazami samookaleczenia. Specjalizuje się w połykaniu mieczy, spacerowaniu po rozżarzonych węglach, sypianiu na nabitych gwoździami deskach (sporadycznie w czasie snu daje się przejechać samochodom osobowym – wszystko dla uatrakcyjnienia wystąpienia). Sam zainteresowany twierdzi, że kontroluje swoje receptory czuciowe, ograniczając w ten sposób doznawanie cierpienia. Lekarze doszukują się u niego raczej bardzo rzadkiej genetycznej mutacji zwiększającej jego tolerancję na ból. Receptory nie działają poprawnie, nie przekazując do mózgu informacji o niebezpiecznej sytuacji, nawet kiedy przebija swoje ciało ostrymi szpikulcami (sztukmistrz nie posiada niestety zdolności regeneracji, co naraża go na poważne powikłania takich pokazów). Paradoksalnie taka zdolność jest przekleństwem – bardzo łatwo wystawimy się wówczas na groźne urazy, których moglibyśmy uniknąć, polegając na wypróbowanej od wieków ucieczce przed zagrożeniem (na pewno niejednokrotnie błyskawicznie cofaliście rękę przy oparzeniu).

Wielu ludzi chciałoby ograniczyć czas poświęcany na sen, nie narażając się przy tym na problemy zdrowotne. Na świecie mnóstwo osób nie radzi sobie z problematyczną bezsennością (nie chodzi tu o pojedynczą nieprzespaną  z powodu silnego stresu noc ). Niektórzy jednak przodują w tym swoistym współzawodnictwie (kto nie śpi dłużej), zyskując miano Niezasypiających. Medycyna zna kilka przypadków ludzi niepotrzebujących snu do prawidłowego funkcjonowania. Pochodzący z Wietnamu Thai Ngoc zachorował w wieku 31 lat na nieznaną chorobę objawiającą się bardzo wysoką gorączką. Od tamtej pory ani razu nie zasnął (pozostaje przytomny już od 41 lat). Jego kondycja nie ucierpiała z racji tego pozornie wycieńczającego trybu życia (lekarze są zgodni, że jest całkowicie zdrowy). Ngoc nie może zmrużyć oka niezależnie od ilości zażytych środków nasennych. Nawet ciężka praca (codziennie przenosi dwa worki ryżu ważące po 48 kg z miasta do swojego domu oddalonego o 17 km). Podobne trudności z zasypianiem miał węgierski żołnierz Paul Kern. W czasie I wojny światowej został postrzelony w głowę, co doprowadziło do zaniku potrzeby snu (przeżył 40 lat bez zmrużenia oka). Ileż rzeczy można byłoby dokonać, gdybyśmy nie musieli spać – to jakby żyć jednocześnie dwoma życiami.

Ната́лья Никола́евна Де́мкина (czyt. Natalya "Natasha" Nikolayevna Demkina) urodziła się w roku 1987 w Sarańsku. Ta młoda kobieta wprawiła świat nauki w niemałe zdumienie, kiedy stwierdziła, że potrafi przenikać wzrokiem przedmioty (coś w rodzaju aparatu Roentgena w oczach). Zgodnie z relacjami jej matki od zawsze wykazywała zdolność szybkiego przyswajania wiedzy. Jednak dopiero w wieku ośmiu lat nastąpiła manifestacja jej niesamowitych zdolności. Dziewczynka w czasie niedzielnego popołudnia zaczęła krzyczeć, twierdząc, iż widzi wnętrza ciał swoich rodziców w formie wielobarwnych plam. Szybko okazało się, że analizując te niezwykłe obrazy potrafi diagnozować schorzenia wewnętrzne. Z czasem zyskała miano Dziewczynki Roentgena, ciesząc się uznaniem wśród miejscowej społeczności (jej konsultacja uchodziła za tańszą formę leczenia od konwencjonalnej służby zdrowia). W końcu pogłoski o jej zdolnościach dotarły do naukowców. Lekarze stwierdzili, iż potrafi ona bezbłędnie podać zawartość żołądka badanego, zdiagnozować u pacjenta nowotwór (dostrzegała nawet bardzo drobne cysty). Niektóre badania wykazały jednak poważne błędy w rozpoznawaniu chorób. Okazało się jednak, że jest to nie wina nietypowej wizji dziewczynki, ale braku wiedzy fachowej, dlatego też Ната́лья postanowiła rozpocząć studia na moskiewskiej Akademii Medycznej.

Niejaki mistrz Zhou potrafi rozgrzać swoje ciało do niemal 98°C (udokumentowano taki proces przy pomocy kamery termowizyjnej). Po rozgrzaniu swoich dłoni potrafi zagotować wodę, trzymając czajnik w rękach i wykorzystując do tego energię swojego ciała. Ten mistrz chińskiej sztuki Qi Gong jest zdolny do zmniejszania rzeczywistego ciężaru swojego ciała, co umożliwiało mu przechodzenie po rozpiętych w powietrzu kartkach papieru bez rozrywania ich. Ludzka Pochodnia uzyskał swoje niezwykłe zdolności poprzez lata wyrzeczeń oraz treningów pod okiem wiekowych mędrców nauczających w różnych miejscach rozsianych po całej Azji. Po latach przeprowadził się do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, dając pokazy swoich zdolności, aby kultywować tradycyjne sztuki walki. Jego nauki cieszyły się sporą popularnością, przyciągając nie tylko rzesze potencjalnych adeptów, ale również naukowców zainteresowanych fenomenem Zhou.

Czasami słyszymy o twardogłowych ludziach nieskorych do zmiany swojego zdania niezależnie od okoliczności. Gino Martino jest przykładem takiego twardogłowego osobnika – dosłownie. Martino, nazywany przez niektórych Królem Główkowania, słynie ze swoich niesamowicie silnych ciosów zadawanych przy pomocy własnej głowy. Chociaż miłośnicy sztuk walki są raczej przyzwyczajeni do takich zagrań, to skuteczność działań Martino zasługuje na szczególną uwagę. Ostatecznie naprawdę niewielu ludzi jest w stanie czołem przebić kilkanaście betonowych bloczków czy wbić w kawałek drewna 15 – centymetrowy stalowy gwóźdź. Większość przedstawicieli naszego gatunku najprawdopodobniej doznałaby ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podejmując próbę powtórzenia jego wyczynów (wstrząs mózgu byłby łagodnym wyrokiem). Gino praktykuje takie ćwiczenia codziennie, a lata obijania głowy nie wpłynęły na jego zdolności umysłowe (co niestety czasami zdarza się zawodowym bokserom). Grubość czaszki normalnego człowieka wynosi ok. 7 milimetrów. Czaszka Martino jest ponad dwukrotnie grubsza (14,7 mm), co jest skutkiem wady genetycznej. Niestety skóra pokrywająca jego pancerną głowę nie ma nadnaturalnej wytrzymałości, co jest z kolei powodem wielu powierzchownych, ale bardzo widowiskowych urazów (twarz umazana krwią zawsze robi wrażenie na publiczności). 

Lekarze od początku istnienia medycyny musieli radzić sobie z alternatywnymi terapiami oferowanymi najczęściej przez niewykształconych znachorów. Oczywiście niekiedy dysponowali umiejętnościami pozwalającymi na skuteczne leczenie pewnych chorób. Przykładem takiego szamana jest niejaki Jan od Boga (tak naprawdę nazywa się Joao de Teixeira de Faria). W wieku 16 lat błąkał się po okolicznych wsiach (przyszedł na świat w centralnej części Brazylii), szukając dorywczego zatrudnienia. Nagle doznał wizji nakazującej mu wizytę w pobliskim kościele. Tam dokonał pierwszych cudów (nauka bardzo nie przepada za tym określeniem). Codziennie odwiedzają go tysiące chorych z całego świata. Na oczach zebranych przeprowadza operacje chirurgiczne (zarówno dostrzegalne gołym okiem, jak i te niewidzialne) bez jakiegokolwiek znieczulenia. Badania medyczne dowodzą skuteczności jego działań, chociaż zdarza się, iż nie potrafi on uleczyć danego pątnika.

Pewien Malezyjczyk może poszczycić się tytułem Królewskiego Zęba. Rathakrishnan Velu posiada niesamowicie silne szczęki. Znany jest z pobicia rekordu w przeciąganiu ciężarów przy wykorzystaniu jedynie mocy swoich zębów. W czasie swojego niezwykłego wyczynu trzymał między swoimi szczękami stalową linę, przeciągając lokomotywę oraz siedem wagonów (cały skład ważył ponad 297 ton) przez prawie trzy metry (2,94 m). Warto zaznaczyć, że nie jest to jedyny taki pokaz niezwykłej siły – poprzednie rekordy w przeciąganiu pociągów również należały do Velu. Sam mocarz jest ortodoksyjnym wegetarianinem, co może w pewien sposób wyjaśniać wytrzymałość jego uzębienia. Inną przyczyną może być regularny trening fizyczny (Velu rozpoczyna dzień o 4 rano od biegu na dystansie 25 km, by następnie kilkadziesiąt razy podnieść sztangę o wadzie 250 kg oraz wykonać specjalne ćwiczenia szczęk). Ciekawe jakiej pasty do zębów używa?

劉少林 (wym. Liew Thow Lin) należy do bardzo wąskiej grupy osób charakteryzujących się anormalną magnetycznością ciała. Pan Magnes potrafi przytrzymywać przystawione do jego ciała metalowe przedmioty jedynie dzięki naturalnemu polu magnetycznemu. W odróżnieniu od większości ludzi obdarzonych nadludzkimi demonstruje swoje umiejętności w ramach działalności charytatywnej. Jego życiowy rekord to ponad 20 przedmiotów o łącznej wadze 37 kg utrzymanych jednocześnie. Dzięki swojemu ciału potrafi również przeciągnąć samochód, opierając tylko delikatnie dłonie na masce auta. Wbrew powszechnej opinii sekretem jego demonstracji nie jest magnetyzm, ale specyficzna budowa wewnętrzna skóry znacznie zwiększająca tarcie pomiędzy nią a przyłożonymi przedmiotami o odpowiedniej powierzchni. Cecha ta jest dziedziczna (Lin przekazał ją swoim wnukom).

Codziennie mijamy na ulicy wielu ludzi. Niektórzy z nich nie tylko są przekonani o swojej wyjątkowości, ale za sprawą naturalnych zdolności rzeczywiście są jednostkami wybitnymi. Czasami potrzeba wielkiej determinacji, aby coś osiągnąć. Naszym największym wrogiem nie jest brak umiejętności. Jest nim lek przed porażką. Należy z odwagą kroczyć przed siebie, czerpiąc inspirację z ludzi zmieniających swoje przeznaczenie jedynie żelazną siłą woli.

niedziela, 2 lutego 2014

Postal (recenzja)



W historii gier komputerowych możemy wyróżnić kilka perełek wybijających się na tle innych produkcji poziomem brutalności, przemocy. Za króla niepoprawnych etycznie, moralnie, politycznie dzieł uważam najsłynniejsze dziecko studia Running with Scissors, czyli doskonale znany społeczności graczy Postal. Ciężko wyliczyć wszystkie gromy, jakie ciskały onegdaj na niego media z całego świata. Podkreślano własności uwsteczniające umysł młodocianych i bezsensowny sadyzm podwyższający poziom agresji wśród graczy. Z czasem okazało się, iż w krajach, w których gra nie została zakazana bądź ocenzurowana, nie zanotowano wzrostu przestępczości wśród nieletnich. Po raz kolejny pozornie dziecinny program komputerowy okazał się znakomitym ujściem dla buzujących w nastolatkach hormonów. O wiele prościej jest przecież wyrżnąć w pień mieszkańców wirtualnego miasteczka, niż zrealizować podobny plan w rzeczywistości.

Pierwsza część tej kultowej gry ukazała się w roku 1997. Twórcy zaprezentowali w pełni trójwymiarowy świat ukazany z rzutu izometrycznego (popularnego od czasu wspaniałej serii GTA). W założeniu rozgrywka miała czerpać garściami z gatunku FPS (ang. first – person schooter, czyli w wolnym tłumaczeniu strzelaniny z perspektywy pierwszej osoby). Innowacją był niezwykle dokładnie odwzorowany model zniszczeń i cierpień ofiar Wkurzonego Kolesia (ang. The Postal Dude). Gracz miał do dyspozycji osiem slotów na broń (każdy był zaopatrzony w stosowną amunicję). Podstawowym wyposażeniem był karabinek maszynowy z nieograniczoną liczbą pocisków. Ciężko mówić o fabule w pierwszej części serii – krótkie wstawki tekstowe wskazują, że głównym celem jest po prostu wyładowanie agresji bohatera (aby przejść na następny poziom należało uśmiercić odpowiednią liczbę uzbrojonych postaci neutralnych na danej planszy – pozostanie przy życiu nie było istotne).



Rewolucja w branży rozrywki komputerowej przyszła wraz z wydaniem Postal2 (2003 r.). Zmiany dotknęły nie tylko samej rozgrywki (tym razem poczynania bohatera śledzimy z perspektywy pierwszej osoby), ale i fabuły (stworzono bardzo ciekawą linię fabularną z wieloma misjami podzielonymi na akty). Lifting dotknął również samego Wkurzonego Kolesia – w drugiej części został przedstawiony, jako rudzielec w skórzanym trenczu, okularach przeciwsłonecznych oraz czarnej koszulce z wyobrażeniem głowy kosmity na piersi. Bohater mieszka w typowym amerykańskim mieście w stanie Arizona o nazwie Raj. Jego domem jest zdezelowana przyczepa kempingowa, w której mieszka ze swoja wredną żoną (zmuszającą go wykonywania różnych zadań) i ukochanym psem. Z kim przyjdzie nam się zmierzyć? W celu osiągnięcia celu (np. zwrócenia książki do biblioteki) zmuszeni będziemy wymordować uzbrojoną po zęby orkiestrę (nie chodzi tu o instrumenty), psychopatę w stroju najnowszej zabawki o imieniu Kroczuś (ang. Krotchy), lokalnych policjantów, elitarną jednostkę antyterrorystyczną, agentów rządowych, członków Gwardii Narodowej, szalonych wyznawców kultu religijnego, kanibali ze sklepu rzeźnickiego, fanatycznych terrorystów z Al – Kaidy, a także wielu, wielu innych. Wszystko komplikuje się, kiedy nadchodzi Apokalipsa – z nieba zaczynają spadać koty o wybitnie sadystycznych skłonnościach, w mieście zaczynają panoszyć się zombie… Naszym zadaniem jest udzielenie pomocy Kolesiowi, aby ten zaznał w końcu należytego odpoczynku. Do eksterminacji posłuży nam szeroki asortyment najróżniejszej broni (szpadle, miecze, pistolety, karabiny maszynowe, granatniki, wyrzutnie rakiet, miotacze ognia itp.). Gra została bardzo ciepło przyjęta przez znudzonych sztampowymi produkcjami graczy. Doczekała się nawet dwóch oficjalnych rozszerzeń (Postal2: Share the Pain, Postal2: Apocalypse Weekend) oraz mnóstwa dodatków chałupniczej produkcji (czyt. tworzonych przez graczy dla graczy).




W 2011 r. światło dzienne ujrzało kolejne dziecko studia: Postal III. Część ta, pomimo uroczej oprawy graficznej i typowej dla serii dawki przemocy, nie udała się specjalnie. Fabuła nawiązuje do wydarzeń z części drugiej. Po zniszczeniu Raju Wkurzony Koleś przeprowadza się do nowego miejsca (miasta Catharsis) na dalekiej Północy. Innowacją jest umożliwienie graczom wybranie jednej z dwóch ścieżek: dobrej (współpraca z lokalnymi siłami policyjnymi) oraz złej (przymierze z ekoterrorystami). Oczywiście nadal możemy wyładowywać swoją frustrację na przechodniach (może się to jednak wiązać z utratą pracy). Zmieniła się też perspektywa: poczynania Kolesia obserwujemy zza jego pleców. Powiększył się też asortyment dostępnej broni (o m.in. borsuka, małpę, psa itp.). Trzecia część kusi ładną grafiką, ale jest jedynie (niestety) nietrafioną próbą nawiązania do jednej z najbardziej rozpoznawalnych serii w historii gier komputerowych.



Twórcy od początku byli krytykowani za ukazywanie przesadnej przemocy. Autorzy odżegnywali się od tej krytyki, argumentując, że każdy grający ma wybór: może ukończyć grę bez rozlewu krwi lub też dokonując rzezi. Cenzorom nie przypadły do gustu niektóre rozwiązania w samej rozgrywce (licznik podlicza ilość oddanego moczu, możliwe jest torturowanie ofiar, koty służą w charakterze tłumika na broń długą etc.). W grze nie brakuje również nawiązań do rasizmu, szowinizmu, co bardziej wrażliwych oceniających doprowadzało do istnej pasji. W Nowej Zelandii Postal2 nadal widnieje na liście gier zakazanych, a dystrybucja, posiadanie bądź kupno na własny użytek zagrożone jest karą 10 lat więzienia oraz 275 tys. $ grzywny.

Niektóre misje wymagają od gracza walki o przetrwanie. Doskonale ilustrują współczesne zagrożenia – przecież gdybyśmy zostali zaskoczeni w sklepie przez bandę terrorystów, to posiadając przy sobie broń, podjęlibyśmy walkę o nasze życie. Programiści ze studia Running with Scissors umieścili w grze wiele niewybrednych żartów sytuacyjnych opartych na różnicach kulturowych oraz popularnych zabobonach. Dowcipni twórcy umieścili cyfrowe postacie wzorowane na nich samych (w jednej z misji pomagamy im obronić budynek wytwórni przed atakiem rozgoryczonych fanów). W serii Postal masowa panika przybiera groteskowych rozmiarów (w odróżnieniu od częściowo realnych algorytmów użytych w serii GTA), dzięki czemu pozbawianie wrogów życia wydaje się niewinną igraszką w świecie przypominającym twórczość jakiegoś szalonego artysty. Niektórzy psychologowie uskarżali się na fatalny wpływ produkcji (zwłaszcza Postal2), oskarżając twórców o nagabywanie młodocianych do popełnienia groźnych przestępstw (np. szkolna strzelanina w Montrealu w roku 2006). Osobiście wolę, aby nie do końca radzący sobie z dojrzewającym ciałem nieletni wyżyli się w czasie rozgrywki, nie ruszając się sprzed ekranu komputera.

Kilka lat po sukcesie kasowym Postal2 studio odsprzedało prawa autorskie do serii niemieckiemu reżyserowi. Uwe Boll, bo o nim tutaj mowa, urodził się w Wermelskirchen (zachodnie Niemcy). Studiował m.in. na Uniwersytecie w Kolonii, zdobywając na nim doktorat z literatury. W swojej karierze reżyserskiej (często pracuje również jako producent i scenarzysta) stworzył kilkadziesiąt dzieł. Większość z nich stanowiły filmowe adaptacje znanych, cenionych przez graczy gier komputerowych (Alone in the Dark, BloodRayne, Far Cry, Postal). Trudno mówić o spektakularnym sukcesie finansowym nakręconych filmów (większość nie zarobiła nawet sumy wystarczającej na pokrycie ćwierci budżetu wyłożonego na produkcję). Boll znany jest ze swojego niekonwencjonalnego podejścia do scenariuszy (rzadko ściśle opiera się na faktach prezentowanych w grach). Czy jest geniuszem kiczu pokroju Tarantino? Zdecydowanie nie!

Stale rosnąca rzesza graczy nie mogła pogodzić się z brutalnym odzieraniem ich ukochanych historii z wszelkiego sensu, zastępowanego całkowicie bezsensownymi pomysłami samego reżysera. Boll nie zwraca uwagi na krytykę (uważa się za jedynego uzdolnionego reżysera XXI w., kpiąc z nieudolności swoich hollywoodzkich kolegów pokroju Michaela Baya lub Eliego Rotha), bagatelizując głosy fanów i kontynuując swoją wielką przygodę ze srebrnym ekranem. Doszło nawet do tego, że twórcy gier komputerowych zaczęli wystrzegać się jego propozycji, jak ognia. Kiedy Boll zapowiedział, iż zamierza stworzyć film bazujący na popularnym MMORPG – World of Warcraft – Blizzard (studio odpowiedzialne za serię Warcraft) ustosunkował się do tej zapowiedzi, obiecując graczom, że nigdy nie odprzeda praw autorskich do popularnego świata… A zwłaszcza w ręce kogoś takiego, jak Uwe Boll. On sam znany jest z licznych incydentów bokserskich, w jakie (zgodnie z jego opinią) wciągają go niedostrzegający jego talentu (lub nierozumiejący jego przesłania) zawistni gracze. Znudzeni twórczością Bolla stworzyli specjalną petycję, w której prosili reżysera o odejście na długo wyczekiwaną emeryturę (w ciągu miesiąca inicjatorzy akcji zebrali ponad milion podpisów).

Film Postal można uznać za produkcję udaną. Nie jest na pewno arcydziełem współczesnego kina, ale w kategorii filmu kiczowatego plasuje się w ścisłej czołówce. Podobnie, jak w grach bohaterowie nie stronią od chamskich dowcipów, czarnego humoru i nieuzasadnionej przemocy. Wkurzony Koleś (Zack Ward) stara się o nową posadę, aby utrzymać siebie oraz swoją wielce (delikatna aluzja do tuszy) wiernej (żart) żony (Jodie Stewart). Próby znalezienia pracy w jednej z wielkich (bezdusznych) korporacji kończą się totalna porażką. Koleś postanawia więc poprosić o pomoc swojego wujka Dave’a (Dave Foley). Nie spodziewa się, że jego krewny również szuka dochodowego zajęcia (prowadzona przez niego sekta nie prosperuje wystarczająco dobrze). Łączą swoje siły, aby przejąć transport luksusowego towaru z Parku Małe Niemcy. Niestety na cenną przesyłkę mają chętkę również talibowie prowadzeni przez samego Osamę Bin Ladena (Larry Thomas).

Film utrzymany jest klimacie rozkosznej jatki. Akcja toczy się wartko, a puste łuski gęsto zaścielają chodniki. Zdjęcia nakręcono w ciągu zaledwie dwóch miesięcy. W czasie kręcenia tylko trzykrotnie powtarzano ujęcie (Boll twierdzi, iż siła komedii tkwi w spontanicznym zachowaniu aktorów na planie). Codzienność została przedstawiona w sposób upiornie realistyczny (wredne urzędniczki, zawistni szefowie itd.). Miłośnicy kobiecych kształtów nie mogą narzekać na brak ślicznotek w obsadzie. Początkowo film miał być utrzymany w mrocznej scenerii (pomysł twórców gry), ale Boll odrzucił taką koncepcję, decydując się ostatecznie na komedię (miała to być swoista zemsta za narzekania na jego poprzednie filmy). Twórca był oskarżany o naigrywanie się z tragicznych wydarzeń związanych z terrorystycznym zamachem na Światowe Centrum Handlu (ang. World Trade Centre). Zdaniem reżysera wątki o charakterze rasistowskim dodają obrazowi głębi.

Wersja reżyserska (trwająca 114 min.) Postal została przedstawiona w czasie premiery w Montrealu (21 VII 2007 r.). Film w wersji standardowej (102 min.) zadebiutował na kilku festiwalach filmowych (głównie w Europie). W przypadku premiery w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej Boll napotkał znaczne trudności. Plany sprzedażowe zakładały wyświetlenie produkcji na 1500 ekranach, ale pokazem zainteresowały były tylko cztery kina (do momentu premiery światowej liczba ta zwiększyła się do 21). Reżyser (a jednocześnie producent) żalił się na zmowę właścicieli kin, utrudniającym życie niszowym twórcom. Na pewno istotnym czynnikiem zniechęcającym kina do zakupu filmu była premiera czwartej części przygód Indiany Jonesa (pokazy premierowe Indiana Jones and Kingdom of the Crystal Skull miały miejsce na dzień przed premierą Postal). Wielu graczy podejrzliwie spoglądało na źródła finansowania przedsięwzięć Bolla (sugerowano nawet, że wykorzystuje on złoto zrabowane przez nazistów czasie II wojny światowej). Cały sekret polegał na zwrotach podatku, jakie Boll otrzymywał od rządu niemieckiego za wkład w rozwój kina (to ilość, a nie jakość, filmów była głównym kryterium decydującym o przyznaniu dotacji).

Seria Postal jest idealnym rozwiązaniem dla ludzi narzekających na stres. Barbarzyńskie wybryki Wkurzonego Kolesia zrelaksują nas skuteczniej, niż sesje wschodniej gimnastyki czy herbatki ziołowe. Pomimo upływu lat gra nadal jest świeża w swoim morderczym wydźwięku. Szczególnie, że polski dystrybutor gry zadbał o fachowy dubbing (niektóre teksty zyskały miano kultowych). Dobra zabawa gwarantowana!