Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nadludzie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nadludzie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 lutego 2014

Prawdziwe supermoce cz. II



Nasze ciała nadal stanowią zagadkę dla badających je naukowców. W zeszłym roku belgijskim lekarzom udało się opisać nieznane dotąd medycynie ścięgno w okolicach stawu kolanowego (aby udowodnić jego istnienie przebadali blisko 2 tys. pacjentów). Na szczęście to odkrycie nie jest dowodem na postępującą mutację naszego DNA, ale stanowi jedynie przykład zbyt wąskiego postrzegania rzeczywistości (rzeczony fragment ciała został opisany ponad dwieście lat wcześniej przez francuskiego uczonego, jednak jego odkrycie nie zostało uznane, a jego osiągnięcia zapomniane). Meandry ludzkiego umysłu są nadal nieprzebytymi przez naukę obszarami, chociaż nie ustajemy w wysiłkach, aby zrozumieć mechanizmy rządzące naszym funkcjonowaniem. Poznaliśmy już kilka przykładów pozornie niemożliwych osiągnięć ludzi wyróżniających się na tle ogółu swoimi nadnaturalnymi zdolnościami. Dzisiaj pora na przedstawienie kilku kolejnych nadludzi.

Każda osoba znająca ogólnie realia II wojny światowej słyszała o idei stworzenia żołnierza doskonałego (obdarzonego nadludzką siłą oraz wytrzymałością wojownika odpornego na stres, zmęczenie). Nad projektami takimi pracowali równocześnie Amerykanie, Japończycy, Niemcy oraz Rosjanie (oczywiście wszystko odbywało się za zamkniętymi drzwiami w trosce o pewny sprzeciw opinii publicznej wobec eksperymentowania na żywych ludziach). Oficjalnie badania nie przyniosły jakichkolwiek pozytywnych wyników (mimo stosowania najróżniejszych metod). W roku 1999 na terenie Niemiec przyszedł jednak na świat bardzo niezwykły chłopiec. W trosce o jego bezpieczeństwo do dzisiaj nie ujawniono jego danych personalnych. Znamy jedynie określenie, jakim posługiwali się badający go lekarze: Überboy. Jego ciało nie posiadało ani grama tłuszczu charakterystycznego dla niemowląt. Posiadał za to w pełni ukształtowane (tj. rozbudowane i wyrzeźbione) mięśnie. Już w wieku czterech lat potrafił godzinami trzymać na wyprostowanych rękach ciężarki o wadze 5 kg każdy (dla dorosłego sportsmena taki wysiłek stanowiłby nie lada wyzwanie). Podejrzewa się obecnie, że za wszystko odpowiada rzadki układ genów (całkowity brak miostatyny odpowiedzialnej za ograniczenie rozrostu tkanki mięśniowej). Prawdopodobniej jest to skutek nagromadzenia się odpowiedniego materiału genetycznego u poprzednich pokoleń (cała rodzina Überboya słynie z niezwykłej siły – jego dziadek w bardzo podeszłym wieku nadal bez trudu podnosił ponad 100 kg kamienie młyńskie). Lekarze nie są pewni przyszłości tego człowieka – jego stan jest nieustannie monitorowany, gdyż niektórzy badacze upatrują w jego genomie szansę na skuteczne leczenie pacjentów cierpiących na dystrofie mięśniowe.

W naszym świecie istnieje odpowiednik szkoły dla uzdolnionej młodzieży prof. Xaviera. Nie uczą się tam jednak osoby dotknięte najróżniejszymi mutacjami, a pokorni buddyjscy mnisi. Chodzi oczywiście o Klasztor Shaolin umiejscowiony w chińskiej prowincji Henan. Tamtejsi pustelnicy znani są z nadludzkich umiejętności. Potrafią nie tylko otaczać się zbroją z energii duchowej (ograniczają w ten sposób obrażanie, zyskując także możliwość niszczenia bardzo wytrzymałych przedmiotów, np. żelaznych sztab), ale również kontrolować procesy fizjologiczne swojego organizmu (nie chodzi tu o utrzymywanie moczu po wypiciu wielu litrów napoju). Dzięki odpowiednim ćwiczeniom fizycznym oraz medytacji są w stanie obniżyć swój metabolizm o ponad 75% (w czasie snu nasz metabolizm zwalnia o ok. 10%), dzięki czemu potrzebują niewielkich ilości odpoczynku, pożywienia. Niecodzienną umiejętnością jest również zwiększanie temperatury określonych części ciała (głównie palców u rąk, stóp) o ponad 17°C. Pozwala im to przeżyć w nieogrzewanych kamiennych dormitoriach pozbawionych ogrzewania. Nadzwyczajne zdolności już wieki temu przyniosły prostolinijnym mnichom miano Bóstw Strażniczych.

Boicie się bólu? A może uważacie, że posiadacie wysoką nań tolerancję? Niezależnie od odpowiedzi na te pytania Wasze zdolności wypadają blado przy Timie Cridlandzie znanym również pod pseudonimem Zamora lub Król tortur. Jego ciało odznacza się nieprawdopodobną wręcz odpornością na bolesne doznania. Obecnie Cridland dorabia na życie pokazami samookaleczenia. Specjalizuje się w połykaniu mieczy, spacerowaniu po rozżarzonych węglach, sypianiu na nabitych gwoździami deskach (sporadycznie w czasie snu daje się przejechać samochodom osobowym – wszystko dla uatrakcyjnienia wystąpienia). Sam zainteresowany twierdzi, że kontroluje swoje receptory czuciowe, ograniczając w ten sposób doznawanie cierpienia. Lekarze doszukują się u niego raczej bardzo rzadkiej genetycznej mutacji zwiększającej jego tolerancję na ból. Receptory nie działają poprawnie, nie przekazując do mózgu informacji o niebezpiecznej sytuacji, nawet kiedy przebija swoje ciało ostrymi szpikulcami (sztukmistrz nie posiada niestety zdolności regeneracji, co naraża go na poważne powikłania takich pokazów). Paradoksalnie taka zdolność jest przekleństwem – bardzo łatwo wystawimy się wówczas na groźne urazy, których moglibyśmy uniknąć, polegając na wypróbowanej od wieków ucieczce przed zagrożeniem (na pewno niejednokrotnie błyskawicznie cofaliście rękę przy oparzeniu).

Wielu ludzi chciałoby ograniczyć czas poświęcany na sen, nie narażając się przy tym na problemy zdrowotne. Na świecie mnóstwo osób nie radzi sobie z problematyczną bezsennością (nie chodzi tu o pojedynczą nieprzespaną  z powodu silnego stresu noc ). Niektórzy jednak przodują w tym swoistym współzawodnictwie (kto nie śpi dłużej), zyskując miano Niezasypiających. Medycyna zna kilka przypadków ludzi niepotrzebujących snu do prawidłowego funkcjonowania. Pochodzący z Wietnamu Thai Ngoc zachorował w wieku 31 lat na nieznaną chorobę objawiającą się bardzo wysoką gorączką. Od tamtej pory ani razu nie zasnął (pozostaje przytomny już od 41 lat). Jego kondycja nie ucierpiała z racji tego pozornie wycieńczającego trybu życia (lekarze są zgodni, że jest całkowicie zdrowy). Ngoc nie może zmrużyć oka niezależnie od ilości zażytych środków nasennych. Nawet ciężka praca (codziennie przenosi dwa worki ryżu ważące po 48 kg z miasta do swojego domu oddalonego o 17 km). Podobne trudności z zasypianiem miał węgierski żołnierz Paul Kern. W czasie I wojny światowej został postrzelony w głowę, co doprowadziło do zaniku potrzeby snu (przeżył 40 lat bez zmrużenia oka). Ileż rzeczy można byłoby dokonać, gdybyśmy nie musieli spać – to jakby żyć jednocześnie dwoma życiami.

Ната́лья Никола́евна Де́мкина (czyt. Natalya "Natasha" Nikolayevna Demkina) urodziła się w roku 1987 w Sarańsku. Ta młoda kobieta wprawiła świat nauki w niemałe zdumienie, kiedy stwierdziła, że potrafi przenikać wzrokiem przedmioty (coś w rodzaju aparatu Roentgena w oczach). Zgodnie z relacjami jej matki od zawsze wykazywała zdolność szybkiego przyswajania wiedzy. Jednak dopiero w wieku ośmiu lat nastąpiła manifestacja jej niesamowitych zdolności. Dziewczynka w czasie niedzielnego popołudnia zaczęła krzyczeć, twierdząc, iż widzi wnętrza ciał swoich rodziców w formie wielobarwnych plam. Szybko okazało się, że analizując te niezwykłe obrazy potrafi diagnozować schorzenia wewnętrzne. Z czasem zyskała miano Dziewczynki Roentgena, ciesząc się uznaniem wśród miejscowej społeczności (jej konsultacja uchodziła za tańszą formę leczenia od konwencjonalnej służby zdrowia). W końcu pogłoski o jej zdolnościach dotarły do naukowców. Lekarze stwierdzili, iż potrafi ona bezbłędnie podać zawartość żołądka badanego, zdiagnozować u pacjenta nowotwór (dostrzegała nawet bardzo drobne cysty). Niektóre badania wykazały jednak poważne błędy w rozpoznawaniu chorób. Okazało się jednak, że jest to nie wina nietypowej wizji dziewczynki, ale braku wiedzy fachowej, dlatego też Ната́лья postanowiła rozpocząć studia na moskiewskiej Akademii Medycznej.

Niejaki mistrz Zhou potrafi rozgrzać swoje ciało do niemal 98°C (udokumentowano taki proces przy pomocy kamery termowizyjnej). Po rozgrzaniu swoich dłoni potrafi zagotować wodę, trzymając czajnik w rękach i wykorzystując do tego energię swojego ciała. Ten mistrz chińskiej sztuki Qi Gong jest zdolny do zmniejszania rzeczywistego ciężaru swojego ciała, co umożliwiało mu przechodzenie po rozpiętych w powietrzu kartkach papieru bez rozrywania ich. Ludzka Pochodnia uzyskał swoje niezwykłe zdolności poprzez lata wyrzeczeń oraz treningów pod okiem wiekowych mędrców nauczających w różnych miejscach rozsianych po całej Azji. Po latach przeprowadził się do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, dając pokazy swoich zdolności, aby kultywować tradycyjne sztuki walki. Jego nauki cieszyły się sporą popularnością, przyciągając nie tylko rzesze potencjalnych adeptów, ale również naukowców zainteresowanych fenomenem Zhou.

Czasami słyszymy o twardogłowych ludziach nieskorych do zmiany swojego zdania niezależnie od okoliczności. Gino Martino jest przykładem takiego twardogłowego osobnika – dosłownie. Martino, nazywany przez niektórych Królem Główkowania, słynie ze swoich niesamowicie silnych ciosów zadawanych przy pomocy własnej głowy. Chociaż miłośnicy sztuk walki są raczej przyzwyczajeni do takich zagrań, to skuteczność działań Martino zasługuje na szczególną uwagę. Ostatecznie naprawdę niewielu ludzi jest w stanie czołem przebić kilkanaście betonowych bloczków czy wbić w kawałek drewna 15 – centymetrowy stalowy gwóźdź. Większość przedstawicieli naszego gatunku najprawdopodobniej doznałaby ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podejmując próbę powtórzenia jego wyczynów (wstrząs mózgu byłby łagodnym wyrokiem). Gino praktykuje takie ćwiczenia codziennie, a lata obijania głowy nie wpłynęły na jego zdolności umysłowe (co niestety czasami zdarza się zawodowym bokserom). Grubość czaszki normalnego człowieka wynosi ok. 7 milimetrów. Czaszka Martino jest ponad dwukrotnie grubsza (14,7 mm), co jest skutkiem wady genetycznej. Niestety skóra pokrywająca jego pancerną głowę nie ma nadnaturalnej wytrzymałości, co jest z kolei powodem wielu powierzchownych, ale bardzo widowiskowych urazów (twarz umazana krwią zawsze robi wrażenie na publiczności). 

Lekarze od początku istnienia medycyny musieli radzić sobie z alternatywnymi terapiami oferowanymi najczęściej przez niewykształconych znachorów. Oczywiście niekiedy dysponowali umiejętnościami pozwalającymi na skuteczne leczenie pewnych chorób. Przykładem takiego szamana jest niejaki Jan od Boga (tak naprawdę nazywa się Joao de Teixeira de Faria). W wieku 16 lat błąkał się po okolicznych wsiach (przyszedł na świat w centralnej części Brazylii), szukając dorywczego zatrudnienia. Nagle doznał wizji nakazującej mu wizytę w pobliskim kościele. Tam dokonał pierwszych cudów (nauka bardzo nie przepada za tym określeniem). Codziennie odwiedzają go tysiące chorych z całego świata. Na oczach zebranych przeprowadza operacje chirurgiczne (zarówno dostrzegalne gołym okiem, jak i te niewidzialne) bez jakiegokolwiek znieczulenia. Badania medyczne dowodzą skuteczności jego działań, chociaż zdarza się, iż nie potrafi on uleczyć danego pątnika.

Pewien Malezyjczyk może poszczycić się tytułem Królewskiego Zęba. Rathakrishnan Velu posiada niesamowicie silne szczęki. Znany jest z pobicia rekordu w przeciąganiu ciężarów przy wykorzystaniu jedynie mocy swoich zębów. W czasie swojego niezwykłego wyczynu trzymał między swoimi szczękami stalową linę, przeciągając lokomotywę oraz siedem wagonów (cały skład ważył ponad 297 ton) przez prawie trzy metry (2,94 m). Warto zaznaczyć, że nie jest to jedyny taki pokaz niezwykłej siły – poprzednie rekordy w przeciąganiu pociągów również należały do Velu. Sam mocarz jest ortodoksyjnym wegetarianinem, co może w pewien sposób wyjaśniać wytrzymałość jego uzębienia. Inną przyczyną może być regularny trening fizyczny (Velu rozpoczyna dzień o 4 rano od biegu na dystansie 25 km, by następnie kilkadziesiąt razy podnieść sztangę o wadzie 250 kg oraz wykonać specjalne ćwiczenia szczęk). Ciekawe jakiej pasty do zębów używa?

劉少林 (wym. Liew Thow Lin) należy do bardzo wąskiej grupy osób charakteryzujących się anormalną magnetycznością ciała. Pan Magnes potrafi przytrzymywać przystawione do jego ciała metalowe przedmioty jedynie dzięki naturalnemu polu magnetycznemu. W odróżnieniu od większości ludzi obdarzonych nadludzkimi demonstruje swoje umiejętności w ramach działalności charytatywnej. Jego życiowy rekord to ponad 20 przedmiotów o łącznej wadze 37 kg utrzymanych jednocześnie. Dzięki swojemu ciału potrafi również przeciągnąć samochód, opierając tylko delikatnie dłonie na masce auta. Wbrew powszechnej opinii sekretem jego demonstracji nie jest magnetyzm, ale specyficzna budowa wewnętrzna skóry znacznie zwiększająca tarcie pomiędzy nią a przyłożonymi przedmiotami o odpowiedniej powierzchni. Cecha ta jest dziedziczna (Lin przekazał ją swoim wnukom).

Codziennie mijamy na ulicy wielu ludzi. Niektórzy z nich nie tylko są przekonani o swojej wyjątkowości, ale za sprawą naturalnych zdolności rzeczywiście są jednostkami wybitnymi. Czasami potrzeba wielkiej determinacji, aby coś osiągnąć. Naszym największym wrogiem nie jest brak umiejętności. Jest nim lek przed porażką. Należy z odwagą kroczyć przed siebie, czerpiąc inspirację z ludzi zmieniających swoje przeznaczenie jedynie żelazną siłą woli.

sobota, 8 lutego 2014

Prawdziwe supermoce cz. I



Współczesny człowiek zna doskonale pojęcie superbohatera. Jest to osoba (najczęściej) obdarzona nadludzkimi umiejętnościami (ogromna siła, regeneracja, sarkastyczny humor, zamiana w parę itd.) walcząca dla wspólnego dobra (oczywiście istnieją również superzłoczyńcy wykorzystujący swoje talenty do realizacji wybitnie egoistycznych zachcianek). Od wieków zwykli ludzie snuli opowieści o dzielnych wojownikach kpiących sobie ze śmierci (np. herosach z greckiej mitologii), marząc skrycie o posiadaniu takowych umiejętności (każdy pragnie być wyjątkowym). My sami zapewne chcielibyśmy chociaż na chwilę zyskać zdolność czytania w ludzkich myślach lub swobodnej lewitacji. Chociaż powszechnie uważa się takie niezwykłości za coś zupełnie nierealnego, to takie wybitne jednostki przychodzą na świat. Co roku rodzą się ludzie z anormalnymi organizmami zdolnymi do niewyobrażalnych czynów (niektórzy muszą jednak ciężko pracować nad udoskonaleniem wrodzonych zdolności). Nie wierzycie?

Wielu mistrzów azjatyckich sztuk walki potrafi kontrolować przepływ energii wewnętrznej wypełniającej nasze wnętrza. Pozwala im to na wykonywanie niesamowitych sztuczek. Najbardziej znanym sztukmistrzem jest John Chang, zwany przez swoich uczniów Wybuchowym Jackiem. Pod imieniem tym ukrywa się tajemniczy chiński mistrz qigong żyjący w drugiej połowie ubiegłego stulecia. Zarabiał na życie, lecząc chorych m.in. przy pomocy tradycyjnej akupunktury (choćby na wyspie Jawa). Pacjenci Changa opowiadali o jego fantastycznych zdolnościach. Zawsze odmawiał reporterom pragnącym je udokumentować. Wszystko zmieniło się w roku 1980, kiedy pewna ekipa zwróciła się do niego z prośbą o uleczenie jednego z jej członków. Wymógł jednak na nich obietnicę, że nagranie nie zostanie nigdy upublicznione. Oczywiście żądne sensacji pismaki złamały dane słowo. Na zarejestrowanym materiale Chang pokazał, jak potężną energię jest w stanie generować z wnętrza własnego ciała. Zaprezentował swoje umiejętności na wiele różnych sposobów (np. rwąc rozłożoną gazetę samym spojrzeniem). Uchwycono także moment, kiedy wyłącznie dzięki energii wewnętrznej popala kawałek papieru. Kiedy dowiedział się o zdradzie dziennikarzy, zaszył się głęboko w indonezyjskiej dżungli. Nikt od tamtej pory go nie widział, chociaż nadal zdarza się, że Chang dobrowolnie szkoli szukających go adeptów łaknących podobnej kontroli nad swoim duchem.

Czy marzyliście kiedyś, podczas wyjątkowo trudnego sprawdzianu z matematyki, o umyśle zdolnym do wykonywania skomplikowanych obliczeń na podobieństwo kalkulatora naukowego? Życzenie to spełniło się w osobie Scotta Flansburga (28 XII 1963), potocznie nazywanego Ludzkim Kalkulatorem. Swoje zdolności odkrył w wieku dziewięciu lat, kiedy był w stanie rozwiązywać równania matematyczne bez pomocy kalkulatora (działa szybciej od najbardziej sawantów, czyli superuzdolnionych ludzi z autyzmem). W wolnych chwilach dorabiał w sklepie swojego ojca, pomagając w prowadzeniu księgowości. Wpisał się złotymi głoskami w Guinness Book of World Records z racji niesamowitej prędkości obliczeń przeprowadzanych w myślach. Co roku jest gościem specjalnym WMD (ang. World Maths Day, czyli Światowego Dnia Matematyki), a także jego ambasadorem i promotorem (wykłada na prestiżowych amerykańskich uczeniach). 

Tereny okołobiegunowe są najzimniejszymi miejscami na naszym globie. Chyba nikt nie chciałby spędzać tam wakacji bez stosownego ubioru. Wyjątkiem jest Wim Hof (20 IV 1959), Człowiek Lodu. Właśnie do niego należy światowy rekord najdłuższej kąpieli w lodzie (sam poprawił swój poprzedni wyczyn, wytrzymując ponad 73 min.). Wdrapał się też (w samych szortach) na Kilimandżaro (zajęło mu to dwa dni), ale próba zdobycia Mount Everest (w identycznym stroju) nie powiodła się (Hof skaleczył się w stopę). Na swoim koncie ma również przebiegnięcie maratonu (ponad 42 km) przez fińskie koło podbiegunowe w temp. -20°C (oczywiście jedynie w szortach) w czasie 325 min. Ukończył też maraton na Pustyni Namib bez uzupełniania płynów. W roku 2010 pobił rekord zanurzenia w skruszonym lodzie (104 min.). Sam Hof twierdzi, że jego sekretem jest umiejętność podkręcania wbudowanego w jego ciało termostatu tylko siłą woli. Badania medyczne wykazały, iż jest w stanie regulować (zasadniczo tylko zwiększać) poziom kortyzolu oraz zmniejszać ilość cytokin. 

Lubicie biegać? Amerykanin Dean Karnazes (23 VIII 1963) może wpędzić Was w kompleksy. W czasie swojej kariery Ultramaratończyka wielokrotnie dowiódł swojej nieludzkiej kondycji, np. przebiegając 50 maratonów w 50 stanach w… 50 kolejnych dni (tak, codziennie przebiegał jeden i tak przez niemal trzy miesiące). Znany jest też z przebiegnięcia 550 km bez przerwy (wliczając w to trzy bezsenne noce). Wszystko zaczęło się od niezadowolenia, jakie Karnazes odczuwał po przebyciu dystansu 1000 m – chciał czegoś więcej, by przy okazji porządnie się zmęczyć. Lekarze nie mogli się nadziwić poziomowi kinazy fosfokreatynowej (CPK) – w organizmie normalnego biegacza po ukończeniu maratonu jego poziom wynosi ok. 2400. W przypadku Karnazesa wynosił zaledwie 447… Po przebiegnięciu 25 następujących po sobie maratonów. Jego mięśnie nie tylko ulegają mniejszym uszkodzeniom w czasie ćwiczeń, ale potrafią funkcjonować nieustannie bez jakichkolwiek przerw. Badania wykazały, że Karnazes posiada większą ilość krwi w swoim układzie krążenia, co pozwala mu na długotrwały wysiłek bez konieczności nawadniania organizmu.

Iście wilczym apetytem mógł poszczycić się Michel Lotito ( 15 VII 1950 – 25 VI 2007) znany szerzej jako Monsieur Mangeout (pol. Pan Wszystkożerny). Jego żołądek radził sobie z trawieniem pozornie niezniszczalnych elementów. Swoje niecodzienne gusta żywieniowe prezentował w czasie publicznych pokazów, podczas których konsumował m.in. gumę, metale, szkło (w czasie pojedynczego występu potrafił skonsumować do 2 kg surowca – nawet mocno toksycznego). Rozkładał również na części duże przedmiotu (np. rowery, telewizory, wózki sklepowe, a nawet samolot Cessna 150). Swój talent kulinarny odkrył już w wieku licealnym. Uparcie twierdził, iż spożywanie różnych materiałów nie ma żadnego negatywnego wpływu na jego zdrowie (za to banany i ugotowane na twardo jajka wywoływały u niego niedyspozycje żołądkowe), ale musi popijać je olejem mineralnym lub wodą zdemineralizowaną. Lotito zmarł z przyczyn naturalnych dziesięć dni po swoich 57. urodzinach. W czasie swojej kariery zjadł ponad 10 ton czystej stali (w tym 18 rowerów, 15 wózków sklepowych, 7 telewizorów, 6 świeczników, dwa łóżka, parę nart, samolot, trumnę oraz 400 metrów stalowego łańcucha).

Niektóre filmy akcji kreują postać doskonałego szermierza zdolnego do przecięcia wystrzelonej kuli karabinowej. 勲町井 (wym. Isao Machii, ur. 20 VIII 1973) jest japońskim mistrzem iaidō (japońska odmiana szermierki charakteryzująca się błyskawicznym dobywaniem broni z pochwy). Pobił kilka rekordów szermierczych, w tym m.in. 1000 najszybszych cięć mieczem, Największej ilości cięć w czasie 3 min., Największej ilości przeciętych jednym ciosem mat, Przecięciu najszybszej piłki tenisowej w locie (pędzącej de facto z prędkością 708 km/h, a tnący trafił perfekcyjnie w sam środek celu). Udało mu się także przeciąć lecący pocisk (w dwóch próbach dwukrotnie uderzył w pistoletowy nabój). Lekarze twierdzą, że poziom koordynacji wzroku i rąk 町井 przekracza wszelkie ludzkie normy. Supersamuraj przyznaje, iż w czasie walki nie polega na wzroku, ale na wizualizacji możliwego toru lotu celu.

Niekwestionowanym władcą morskich otchłani jest pochodzący z Nowej Zelandii nurek – Dave Mullins. 21 września 2007 r. ustanowił nowych rekord w swobodnym nurkowaniu, schodząc na głębokość 226 m w czasie 218 sekund. Dwa dni później poprawił go, osiągając głębokość 244 m w 242 sekundy. To nie jedyny z pływackich rekordów Mullinsa. W 2010 r. udowodnił, że może przepłynąć 218 metrów na pojedynczym oddechu. W tym samym roku zanurkował na głębokość 265 metrów w czasie 241 sekund. Człowiek Morza potrafi także nurkować w warunkach beztlenowych (rekordowa głębokość 108 metrów). Mullins przez wiele lat trenował w środowisku o niskiej zawartości tlenu, dzięki czemu jego mięśnie są w stanie pracować pod wodą bez większych problemów (oczywiście na bezdechu).

Najpotężniejszym wojownikiem wszechczasów był zdecydowanie 倍達大山 (wym. Masutatsu Ōyama ur. 27 VII 1923 – zm. 26 IV 1994). Lata katorżniczych treningów i dowody nadludzkiej siły, wytrzymałości przyniosły mu miano Ręki Boga. Urodził się w Południowej Korei, a wychowywał w Mandżurii. W wieku 15 lat zdobył mistrzowski tytuł (2. dan) w chińskim kempo. Po przeprowadzce do Japonii został przygarnięty przez małżeństwo pochodzenia koreańskiego (przyjął też ich nazwisko). Trenował karate pod okiem legendarnego (wym. Gichina Funakoshi) – pierwszego człowieka, który uzyskał 10. dan. Jako 17 – latek mógł się już poszczycić czarnym pasem karate (2. dan). Po krótkim epizodzie z gangsterami zaczął trenować styl Gōjū-ryū. W 1945 r. uzyskał 4. dan w judo (czwarty czarny pas). Po latach wyrzeczeń stworzył swój własny styl – mój ukochany . Od 1952 r. promował go na terenie Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej (później również w innych krajach), dając pokazy swojej niezwykłej siły. Słynął z umiejętności zabicia rozpędzonego byka (walczył na arenach, pozbawiając 52 okazy życia pojedynczym uderzeniem otwartej dłoni) gołymi rękoma. Jako pierwszy człowiek stoczył ponad 300 pojedynków w ciągu trzech dni (wysyłając przeciwników do okolicznych szpitali). W ciągu jednego roku przyjmował ok. 270 propozycji walki – walczył z każdym, kto miał odwagę rzucić mu wyzwanie. Warto też wspomnień o jego wspaniałych występach 試し割 (wym. „tameshiwari”) – z łatwością rozbijał najtwardsze przedmioty (np. czaski, rzeczne otoczaki), co doprowadziło do zakazu stosowania uderzeń ręcznych w (w czasie pierwszych sesji treningowych wielu ćwiczących doznawało paskudnych kontuzji).

Czy oglądaliście film Rain Man z Dustinem Hoffmanem? Pierwowzorem głównego bohatera był Laurence Kim Peek (11 XI 1951 – 19 XII 2009), przez niektórych nazywany Ludzką Encyklopedią. Posiadał wyjątkową pamięć, ale cierpiał z powodu problemów w relacjach z innymi ludźmi (dysfunkcja spowodowana anormalną budową mózgu). W odróżnieniu od postaci znanej ze szklanego ekranu nie chorował na autyzm. Wrodzona wada charakteryzowała się brakiem typowych połączeń nerwowych pomiędzy półkulami mózgowymi (nie posiadał też spoidła mózgowego przedniego). Lekarze twierdzą, że organizm Peeka sam dokonał pewnych modyfikacji, aby umożliwić prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego, co przy okazji znacznie poprawiło jego pamięć. Zgodnie z relacjami najbliższych Peek zapamiętywał wszystko już wieku dwóch lat. Potrafił nie tylko bardzo szybko czytać, ale zapamiętywał też blisko 100% informacji w nich zawartych (łącznie z numeracją stron, umiejscowieniem na kartce). Znany był z czytania lewej strony lewym okiem, a prawej prawym (całość zajmowała mu zaledwie kilka sekund). W ciągu całego swojego życia przeczytał (przynajmniej) 12 tys. książek. Bez zająknięcia odpowiadał na wszelkie pytania z najróżniejszych dziedzin. Każdy uczeń również chciałby tak łatwo zapamiętywać dane, nie sądzicie?

Każde dziecko zna poznać Batmana. Ben Underwood szczycił się mianem Człowieka Nietoperza. Nie z racji kostiumu, skrzydła lub sierści, ale umiejętności echolokacji (poruszania się za pomocą dźwięków odbijających się od przeszkód w przestrzeni). Lekarze zdiagnozowali u niego nowotwór, kiedy miał zaledwie dwa lata. Chcąc ocalić mu życie, rok później zdecydowali się na usunięcie oczu. W wieku pięciu lat odkrył, że może swobodnie poruszać się wyłącznie dzięki echolokacji (klaskał językiem, nasłuchując echa). Dzięki niezwykłym umiejętnościom (uznawany jest za najskuteczniejszego echolokatora w dziejach, a na dodatek sam rozwinął ten talent) był w stanie biegać, grać w gry komputerowe, koszykówkę, piłkę nożną, jeździć na deskorolce, rolkach, rowerze.

Czy znacie pojęcie pamięci fotograficznej? Idealnym przykładem użytkownika tej umiejętności jest Stephen Wiltshire (24 IV 1974). Potrafi on bezbłędnie odtworzyć z pamięci ujrzany obraz. I nie chodzi tu o byle co, gdyż potrafi odtworzyć widok całego miasta z uwzględnieniem pojedynczego budynku, zachowując wszystkie szczegóły (np. proporcje, rozmieszczenie). Zapamiętuje każdy detal – chodniki, drzwi, okna. Wiltshire rysował już do najmłodszych lat (jego pierwsze słowa to „ołówek” oraz „papier”). Przez 25 lat podróżował po świecie, szkicując krajobrazy miejskie (nie tylko przenosi je na papier, ale także zachowuje je w pamięci, prawdopodobnie, na zawsze). Pan Fotograficzna Pamięć jest autystycznym sawantem (jego półkule mózgowe nie komunikują się ze sobą w normalny sposób). Nie przeszkadza mu to jednak w kontynuowaniu kariery architekta.

Bardzo zazdroszczę (z racji mojej profesji) Ma Xiangangowi, Elektrycznemu Człowiekowi. Potrafi on chwycić przewody zasilające (naturalnie bez ochronnej izolacji), nie tylko nie umierając w wyniku tej niecodziennej czynności, ale także nie czując jakiegokolwiek bólu. Swoje zdolności odkrył przez przypadek, kiedy lekkomyślnie próbował naprawić niedziałający telewizor (zapominając oczywiście o odłączeniu go od zasilania). Dotknął gołego przewodu pod napięciem, ale ku swojemu ogromnemu zdziwieniu nie poczuł nic. Zanim wezwał profesjonalistę, dotknął skrzącej konstrukcji jeszcze kilka razy (aby się upewnić). Z czasem uzależnił się od przepływającego przez niego prądu elektrycznego (twierdzi, że daje mu to energię do życia), oferując swoim pacjentom (jest masażystą) specjalne elektryczne sesje. Odporność na energię elektryczną zależy od wielu czynników (np. wilgotności skóry, masy ciała), ale Xiangang wykracza poza wszelkie ludzkie normy. Badania wykazały, że jego ciało posiada rezystancję ośmiokrotnie większą od przeciętnego człowieka. Lepiej nie sprawdzać w praktyce własnej odporności, prawda?

Istnieje jeszcze wiele innych przykładów supermocy objawiających się u pozornie zwyczajnych ludzi. W czasie zbierania materiałów zebrałem dość informacji na kilka artykułów, więc będą się pojawiać kolejne części nowego cyklu. Wielu ludzi zazdrości tym niezwykłym osobistościom ich niespotykanych zdolności. Niektórzy rzeczywiście posiadają fizyczne uwarunkowania umożliwiające przekraczanie granic ludzkiej wytrzymałości. W ogromnej większości jednak zawdzięczają swój status nadludzi ciężkiej pracy i wytrwałości. Nie możemy się poddawać lenistwu, jeśli chcemy coś osiągnąć. Najważniejsze to wyznaczyć sobie cel, do którego będziemy dążyć pomimo piętrzących się przeciwności. Wiecie co jest najtrudniejsze? Najbardziej wymagającym etapem jest pierwszy krok – kiedy już zaczniemy iść przed siebie, nie zatrzymamy się.